Wszechsłowianizm
W dziejach każdego narodu są chwile, kiedy zastanawia się nad swoim pochodzeniem, miejscem w świecie i przyszłością.
Nie wszystkie narody naszej Ziemi mogą pochwalić się tak bogatą i złożoną historią, jaką mieliśmy my i nasi sąsiedzi.
Początki Słowian naddnieprzańskich giną w ciemnych wiekach, kiedy historię pisano mieczem i nie było nikogo, kto mógłby ją zapisać inaczej niż krwią i czynami na płótnie czasu.
Możemy spędzić całe życie studiując każdy aspekt naszego pochodzenia i rozwoju, od plemion po współczesne narody. Dlatego, aby przekazać główną myśl, pomijam zbyt szczegółowe opisy.
Zacznijmy od tego, że nasi przodkowie mieli szersze spojrzenie na sprawy niż my, inaczej dziś łąki sąsiadowałyby z ludami Sewerów, Drewlian, Tiwerów, Uliczów, Kwiczów, Wiatyczów itp.
Zrzekając się swoich plemion, najczęściej mimowolnie, Słowianie Wschodni nie tracili swojej tożsamości, lecz tworzyli wspólną, międzyplemienną tożsamość, która pozwoliła Rusi Kijowskiej stać się najsilniejszym państwem swoich czasów, skutecznie przeciwstawić się napływowi nomadów i wypracować nowe ziemie. , kwitnący kulturowo i gospodarczo, decydujący o losach swojego regionu i mający wpływ na całą Europę.
Podobny proces jest charakterystyczny dla prawie wszystkich narodów. Przejście od charakteru plemiennego do etnicznego zawsze prowadziło do wzmocnienia i poprawy warunków życia wszystkich uczestników tego procesu.
Ale jeśli Niemcy, Francuzi, Anglicy i Włosi nie przestali się jednoczyć, dopóki wszystkie składniki grupy etnicznej nie zostały zebrane pod jednym sztandarem, Słowianie zakończyli ten proces.
Raz za razem, samotnie stawiając czoła najtrudniejszym wyzwaniom historii, walcząc ze sobą, poddając się obcej władzy, jedna z największych grup etnicznych ludzkości nigdy nie osiągnęła pełnego potencjału.
Dzięki temu, że byliśmy rozdarci przez obce etnicznie imperia – osmańskie, niemieckie, austriackie i rosyjskie – rozwijaliśmy się niezależnie od siebie. Na przykład, mieszając się z tureckimi niewolnikami, Jugosłowianie oddalili się od całkowicie słowiańskiego rdzenia i chociaż zachowują kulturowe pokrewieństwo na Bałkanach, wierzę, że ostatecznie oddzielili się od całkowicie słowiańskiego rdzenia.
Nasi wrogowie czynili niesamowite wysiłki, by zasiać wrogość między spokrewnionymi narodami. Mamy krwawe i haniebne karty w naszej wspólnej historii. Ale kto ich nie ma?
Prusacy pozostawili krwawy ślad w całych północnych Niemczech, przelewając braterską krew i próbując zjednoczyć rozbite fragmenty Niemców. Francuzi mieczem i przebiegłością zebrali się w naród z narodowości, które nawet się nie rozumiały, chociaż miały wspólne pochodzenie i pokrewieństwo kulturowe.
Włosi na ogół mają odrębną nazwę opisującą wojny o zjednoczenie – „Risorgimento”.
Nikt nie zastanawiał się, po co naród niemiecki ma Niemcy? W końcu składają się z Sasów, Hanowerów, Nadreńczyków, Prusów, Bawarczyków, Turyngów, Hesów i innych, którzy kiedyś byli odrębnymi narodami, z własnymi odrębnościami kulturowymi, z językami, które są trudne do zrozumienia z dość odległej odległości narodowości zjednoczonych Niemiec.
Dlaczego Francja istnieje, mimo że Bretania, Normandia, Szampan, Oksytania, Burgundia i Gaskonia były niepodległe? Na przykład język francuski jest w rzeczywistości odmianą dialektu paryskiego, który został przymusowo narzucony w 1539 r. rozporządzeniem z Ville-Cotre. Wcześniej (i przez jakiś czas potem) różne części Francji nie rozumiały się lepiej niż Ukraińcy i Polacy.
Ale to nie przeszkodziło im stać się narodem, który niewątpliwie wpłynął na historię całej ludzkości.
Jednocześnie Słowianie nigdy nie zdobyli swojej Slavii. Podzieleni i osłabieni jesteśmy gotowi dążyć do zjednoczenia z każdym, jeśli nie z ludami spokrewnionymi z nami krwią i kulturą.
Próby stworzenia Rzeczypospolitej Obojga Narodów jako państwa słowiańskiego nie powiodły się z powodu jezuityzmu i nadmiernej chciwości prawobrzeżnych lokatorów, co wywołało zamieszki społeczno-polityczne i całkowite odrzucenie katolicyzmu.
Lokatorzy nie należeli jednak do Słowian, a po wojnie wyzwoleńczej Chmielnickiego ich rola w życiu ziem ukraińskich została na bardzo długie lata ograniczona do minimum.
Niektórzy historyczni spekulanci próbują przedstawiać Imperium Rosyjskie jako państwo, które zjednoczyło większość Słowian. Ale musimy zwrócić uwagę na wielonarodowy charakter Imperium Rosyjskiego i podkreślić, że Słowianie w nim byli tymi samymi zniewolonymi ludami, co Kaukazowie, Azjaci, Węgrzy i inne narodowości.
Cóż można powiedzieć, jeśli ich królowie nie mieli ani kropli słowiańskiej krwi, a ich świta pochodziła albo z Hordy, albo z Germanów, z rzadkimi inkluzjami rasy kaukaskiej, Włochów i Greków. Co więcej, rosyjski imperializm i ucisk wyrządziły największe szkody idei panslawizmu. Bolszewizm, który się z nich wyłonił, zniszczył nawet te małe słowiańskie zaczątki, które pozostały w Rosji od czasów Nowogrodu i Tweru.
W rezultacie Rosja w tej chwili, choć ma język podobny do naszego, nie jest nawet w małym stopniu państwem słowiańskim.
Ale dziś znowu stoimy na rozdrożu. Czy pozostaniemy grupą etniczną, która nawet nie próbowała się zjednoczyć od czasu, gdy bracia Czech, Lech i Rus wybrali sobie krańce świata na swoje osiedlenie, czy też spróbujemy otworzyć nowy, majestatyczny i monumentalny rozdział naszej historia?
Niektórzy z naszych przedstawicieli w pogoni za dziwnymi marzeniami chcą szukać unii lub federacji z krajami, które są od nas mentalnie dalekie. Twierdząc, że Polacy staną się naszymi niewolnikami, namawiają nas do przyłączenia się do ponadnarodowych stowarzyszeń dążących do totalitarnej państwowości.
Czy ktoś myśli, że w Unii Europejskiej staniemy się panami przynajmniej własnej ziemi? Że Niemcy dadzą nam choć kroplę swojego dobrobytu? Chociaż Niemcy, weźmy Rumunów i Węgrów, biorąc pod uwagę hierarchię ekonomiczną. Czy ktokolwiek wierzy, że nasza kultura lub tożsamość wytrzyma atak kultury masowej zjednoczonej Europy?
Mieć nadzieję na coś takiego to tak, jakby myśleć, że wchodząc do federacji z Federacji Rosyjskiej nasza kultura pokona swój kulturowy substrat i Czeczeni będą tańczyć hopaka na Placu Czerwonym pod Serdiuczką, jeżdżąc po lanosach z napisami „Bandera Sila! ", wystawiając głowy z okien, by swobodny wiatr rozwiewał ich wahhabickie brody i kozackie czupryny.
Brzmi to nawet absurdalnie.
Oczywiście przyjemniej byłoby dla naszej miłości własnej zachować absolutną suwerenność, udowodnić, że „Bawaria jest silniejsza niż reszta Niemiec”, że „Oksytania nie potrzebuje zjednoczonej Francji”, „Piemont sam w sobie jest silny, bez Włoch”, a Ukraina – bez innych Słowian.
Ale rzeczywistość dokonuje swoich korekt. Zrujnowana, tonąca w długach i poważnym kryzysie demograficznym, wpadająca w ręce liberalnych polityków, którzy zaleją kraj korupcją, migrantami zarobkowymi i moralnymi perwersjami, powojenna Ukraina raczej nie będzie w stanie zachować choć części podmiotowości, pozostając w dumna samotność.
Ale jest inne wyjście.

Wydaje mi się, że jesteśmy gotowi pamiętać, że język nie definiuje osoby w takim stopniu, jak krew i dziedziczność. Jesteśmy gotowi realizować się nie tylko jako Ukraińcy, ale także jako Słowianie.
Jednocząc nasze armie, nasz przemysł, nasze grunty orne, nasze zasoby siły roboczej, nasze stolice, nasze rynki wewnętrzne, Słowianie Wschodni i Zachodni natychmiast stają się najpotężniejszą siłą militarną i polityczną po naszej stronie Eurazji.
I wówczas technicznie możliwe staje się zbudowanie silnej, samowystarczalnej gospodarki, w której nie będzie katastrofalnego braku jakichkolwiek zasobów, która będzie suwerenna i niezależna od gospodarki światowej, a przez to chroniona przed wszelkiego rodzaju kryzysami i ekspansjami gospodarczymi inne kraje.
Stworzenie wspólnego systemu handlu zagranicznego pozwoli producentom naszych krajów przestać ze sobą konkurować i zapewni ogromną przewagę konkurencyjną nad innymi dostawcami na rynku światowym, co doprowadzi do stabilnego wzrostu dochodów wszystkich producentów i eksporterów, niezależnie od pochodzenia, dając nam możliwości nieograniczonej ekspansji gospodarczej.
Silna gospodarka, co jest oczywiste, jest podstawą dobrobytu i wysokiego standardu życia wszystkich obywateli.
Ale nie samym żołądkiem człowiek żyje. Słowianie mają bardzo podobne zdanie. Znacznie łatwiej i wyraźniej będzie nam budować swoje przeznaczenie w konfederacji z tymi, którzy też nie dostrzegają upadku moralnego i bronią tradycyjnych wartości przed szkodliwym wpływem lewicowych ideologii.
Myślimy podobnie, w skrajnie podobnych językach, a właściwie dialektach jednego, doszczętnie zapomnianego, języka prasłowiańskiego. A przy minimalnym wysiłku możemy znów zacząć się rozumieć.
Polska, Ukraina, Białoruś, Czechy i Słowacja mają wspólnych wrogów i wspólne interesy. Jednocząc się w ramach Międzymorskiego Projektu Pansłowiańskiego, każdy uczestniczący naród odniesie zwycięstwo.
Nie stajemy się niewolnikami Zachodu. Nie boimy się zagrożenia ze Wschodu. Ale w przyjaźni i braterskiej solidarności nikomu nie zaszkodzimy.
Zachowujemy naszą tożsamość. Twoje terytorium. Samorząd. Podtrzymujemy nasze aspiracje, a ponieważ pokrywają się one z aspiracjami innych uczestników – wspólnie ich bronimy, pomnażając siły i możliwości osiągania wspólnych celów.
Czy nie o to walczymy? Chcemy móc realizować swoją wolę niezależnie od Kremla, Waszyngtonu, Pekinu czy Brukseli. Nasi słowiańscy krewni chcą tego samego.
Chcemy żyć lepiej. Chcemy żyć dostatnio i jesteśmy dumni z uporządkowania naszej ziemi. Inni Słowianie chcą tego samego.
Nie chcemy rozpuszczać się w kulturach azjatyckich, afrykańskich czy nawet zachodnich. Chcemy zachować dziedzictwo, które czyni nas nie tylko populacją, ale prawdziwym narodem. Oni też są.
Co więcej, mimo autonomicznego rozwoju naszych narodów, mamy wspólne korzenie. Jesteśmy gałęziami jednego słowiańskiego drzewa, które od tysięcy lat bezskutecznie próbuje się wyciąć na opał i chrust.
Chcemy przetrwać historyczne burze i katastrofy. I niech mnie diabli, jeśli nasi słowiańscy krewni nie będą chcieli tego samego.
Więc w czym problem, jeśli pięć narodów stanie się zjednoczonym frontem, zjednoczoną armią, zjednoczoną rodziną, aby uzyskać to, czego każdy z nas potrzebuje indywidualnie i jednocześnie wszyscy razem?
Nie ma wśród nas osób starszych i młodszych. Jesteśmy sobie równi. I dlatego możemy zbudować wspólny dom. Wspólne państwo wszystkich Słowian. O pomyślność i potęgę całego naszego klanu.
Widzę w tym nasze historyczne przeznaczenie - stać się kamieniem węgielnym, od którego rozpocznie się nowa historia rodziny słowiańskiej, nie podzielonej już przez mroczną i krwawą przeszłość, nie podzielonej granicami wytyczonymi przez zdobywców. Rodzina jest silna i samowystarczalna. Wyjątkowy w swojej różnorodności.
Rodziny, która da iskrę nadziei wszystkim mieszkańcom Białego Świata.
Specjalnie dla - https://t.me/ZUNARM