Superman i jego cipa

Superman i jego cipa




🔞 KLIKNIJ TUTAJ, ABY UZYSKAĆ WIĘCEJ INFORMACJI 👈🏻👈🏻👈🏻

































Superman i jego cipa

Search for Company or Business Name

All Registers Companies Business names
Note: Region, Filing Month and Business Activity filters (where applicable) will only apply to companies and business names that have been incorporated after 03 June 2019 or have been re-registered.

This is your email address you use to log in.

Dzikie miasto nieogolonych ludzi, do którego przyjechała, to Wałbrzych, przedstawiony w książce jako kraina horroru, anus Poloniae - żeby już pozostać w tych samych rejonach anatomicznych. Skądinąd rzeczywiście rodzinne miasto autorki, Joanny Bator, co daje do myślenia, bo żeby akurat "kraj lat dziecinnych" tak obsmarować, trzeba chyba kryć sporą zadrę w sercu. Na dobitkę autorka w ostatnim dopisku wychyla się spoza kart powieści, mruga do czytelników, i oświadcza, że to Wałbrzych całkiem zmyślony. No i jak teraz, po tak ostentacyjnej dementacji, nie uznać, że jednak coś jest na rzeczy?
Podobnych mrugnięć znajdzie się zresztą więcej. Tabor-Bator to anagram nie do przeoczenia. Poza tym Alicja Tabor jest reporterką "największej polskiej gazety", osobą bywałą w Japonii i nawet upodobanie do słowa "cipka" dzieli ze swą matką-stworzycielką, czyli z realną pisarką Joanną Bator, która rzeczywiście pisywała do "Gazety Wyborczej" i rzeczywiście przedstawia się jako wielka miłośniczka kultury japońskiej [2] . Gdy ma się ambicje dydaktyczne - a w Ciemno, prawie noc swąd kaganka oświaty czuć na każdej stronie - to wygodna strategia. Można jednocześnie zbałamucić czytelnika intymnym wglądem, bo to moje, rodzinne, znam to od dziecka, a potem wyprzeć się wszystkiego, bo to przecież tylko literatura, ujadanie wyobraźni roztropnie uwiązanej na krótkiej smyczy.
Mam wrażenie, że chyba właśnie te cipki i powarkiwania wyobraźni, w sumie przecież dobrze ułożonej i zawsze reagującej na polecenie "do nogi", zwiodły krytyków niechętnych autorce i jej środowisku. Pisano nawet o "hołdowaniu religii ciała"; pewnie dlatego, że jej bohaterka wygłasza między innymi takie oto deklaracje:

Dydaktyzm przesłonił niestety dbałość o szczegóły. Skoro autorka zdecydowała się na wprowadzenie do książki różnych rzeczywistych detali, wypadałoby sprawdzić chronologię. Pewne ważne dla fabuły wydarzenia miały miejsce przed trzydziestu laty [3] , a więc najpóźniej w roku 1981. O ile jednak słuchanie w Polsce w 1981 roku muzyki z walkmana jest mało prawdopodobne, ale przynajmniej teoretycznie możliwe [4] , o tyle na pewno nie można było wtedy oglądać przygód Stefanii pogryzionej przez krokodyle [5] ani bawić się na początku 1982 roku przy piosence Maryli Rodowicz Niech żyje bal [6] . Wstyd to wszystko mieszać, gdy tak wiele się dziś mówi o zaniku świadomości historycznej wśród młodzieży, uważającej niekiedy, że to Adam Michnik osobiście wygrał Powstanie Warszawskie.
Wstyd także mylić różne drobiazgi, bo to przyzwyczaja młodzież do niechlujstwa.
Fritzl, ten starszy pan z Austrii co to, pamiętacie, gwałcił i więził przez 24 lata swoją córkę, to oczywiście Josef, a nie Joseph [7] . W 2013 roku wciąż jeszcze można było kupić rtęciowy termometr [8] . I nawet swoją wiedzą o Japonii popisuje się Joanna Bator niezbyt zręcznie. Bo co to znaczy, że ktoś dostawał na drugie śniadanie kanapki z mięsem wielkości odpowiedniej dla zawodnika sumo, skoro akurat zawodnicy sumo w ogóle nie jadają śniadań [9] .
Również niektóre tajemnice świata przedstawionego bardziej przypominają zwykłe niedoróbki.
Alicja Tabor, osóbka nowoczesna, korzysta z komputera i z Internetu, co ma istotne znaczenie dla przebiegu akcji. Ale nie wiadomo, skąd w opuszczonym od piętnastu lat domu w zapyziałym Wałbrzychu wzięło się nagle bezprzewodowe łącze [10] . Nie wiadomo też, skąd w dopiero co wypożyczonym samochodzie zjawiają się - jakby ściągnięte z czarodziejskiego stoliczka - płyty z lamentem Dydony z opery Purcella oraz z kantatą Bacha Ich hatte viel Bekümmernis . Wałbrzyski realizm magiczny?
Najbardziej z tych wałbrzyskich magicznych klimatów urzekły mnie trzy.
Po pierwsze, opowieść o mamie Ludmile, kierowniczce sklepu mięsnego, która w czasach Gierka założyła na zapleczu tajny nocny klub o nazwie Moulin Noir. Z weneckim lustrem i występami artystycznymi miejscowych pań.

Po drugie, śmiałe rozwiązanie fabularne w bliskiej finału scenie, w której szybkonoga Alicja natyka się na jednego z powieściowych złych, po czym każe mu biec i ściga go tak długo i nieustępliwie, aż udaje się jej zagonić go na śmierć. No, prawie na śmierć: niegodziwiec dostaje ostatecznie zawału i trafia do szpitala. Wpadlibyście na coś takiego?
Jednak najwięcej o niekonwencjonalnym warsztacie pisarskim Joanny Bator mówi inna scena. Tym razem jej bohaterka nie biega, nie pieprzy się i nie studiuje pępków, ale oddaje się czynności znacznie częściej w Polsce uprawianej, a mianowicie - piciu wódki.

Jednak na wszelki wypadek przeczytałem opis tego pijaństwa jeszcze raz, uważnie (jak zapewne zrobiła to również sama autorka oraz redaktor wydawnictwa W.A.B.) i dopiero wtedy dotarło do mnie, że przecież dyrektor Waszkiewicz leje wódkę do kieliszków i sam z kieliszka pije [12] ! Czyli że nie są to wcale żadne groźnie brzmiące "setki", dzikie i brutalne, tylko zwykłe eleganckie kieliszeczki, które mieszczą ledwie ułamek tego, co prawdziwa męska setka. Pomylić ją z tycim damskim kieliszkiem - zgroza!

Jak bowiem może zrozumieć polską duszę ktoś, kto nie wie, co to naprawdę znaczy, że się wypiło po setce, a potem jeszcze trzy razy powtórzyło kolejkę? Ale tak to się kończy, gdy genderowe subwersje zstępują już nawet na poziom zastawy stołowej.
Dla porządku przypomnę jeszcze, że młodzieżowa powieść Joanny Bator została wyróżniona nagrodą Nike oraz włączeniem do Biblioteczki Biedronki, tak więc zapewne każdy przynajmniej jedno z tych wyróżnień uzna za w pełni zasłużone [13] [13a] .

[2] Alicja Tabor o sobie: "Gdy zwieńczyłam swój ekstrawagancki strój sportową czapką, doszłam do wniosku, że bardziej przypominam jedną z kociar niż reporterkę największej polskiej gazety" ( Ciemno , s. 396).

Alicja Tabor o Japonii: "Te same kolory i faliste linie zobaczyłam po latach na wyblakłych japońskich drzeworytach, [...] gdy stałam przed Utamaro, Hokusaiem czy Hiroshige w tokijskim muzeum [...]" ( Ciemno , s. 223). "Poznałam kiedyś japońskiego poetę [...]" ( Ciemno , s. 240). Prawdziwa Joanna Bator była kilkakrotnie w Japonii jako stypendystka i nawet napisała o tym książkę Japoński wachlarz .

Joanna Bator o cipce: "A mnie się zawsze podobało słowo «cipka». Jest słodkie i seksowne. W zasadzie byłoby lepiej, gdybym była lesbijką, z wielu powodów. Ale również z tego, że mogłabym wtedy pisać tylko o cipkach". Zob. Tomasz Kwaśniewski, Między fuksją a penisem, czyli jak się pisze seks w polskiej literaturze. Wyznania pisarzy , wyborcza.pl, 24 lutego 2014 (strona zarchiwizowana).

Niech jednak smakosze literatury erotycznej nie ostrzą sobie niepotrzebnie apetytu: słodkie i seksowne słowo "cipka" pojawia się w Ciemno, prawie noc zaledwie cztery razy. Plus dwa razy "cipeczka" i raz "cipa".
[3] "- Otwórz oczy - poprosił. - Nie zmieniłaś się. / - Minęło trzydzieści lat" ( Ciemno , s. 299). Zob. także s. 196, 220, 239, 300, 301, 306, 319, 359, 377, 490, 497.
[4] "Słuchalibyśmy Genesis i Pink Floydów z walkmana, który ojciec przywiózł mi z Wiednia" ( Ciemno , s. 305). W Japonii walkman wszedł na rynek w połowie 1979 roku, w USA - w roku następnym. W 1981 jeszcze w Europie Zachodniej był drogą nowinką.
[5] "Chciałam być jak Stefania pogryziona przez krokodyla, która jednak wyszła z całej przygody piękniejsza i silniejsza ( Ciemno , s. 246). Chodzi o niezmiernie popularny w schyłkowym PRL-u serial australijski Powrót do Edenu , którego pierwszy sezon nakręcono dopiero w 1983 roku, a w Polsce puszczono kilka lat później.
[6] "Stanęliśmy twarzą w twarz w oświetlonej mrugającą żarówką szatni, a bal, który toczył się powyżej w sali gimnastycznej, rozbrzmiał dźwiękami Balu Maryli Rodowicz" ( Ciemno , s. 199). Siostra narratorki popełniła samobójstwo na jesieni, a bal dziecięcy, w którym uczestniczy mała Alicja, odbywa się w czasie karnawału, czyli na początku następnego roku ("Jednocześnie przypomniałyśmy sobie karnawałowy bal sprzed prawie trzydziestu lat", s. 196). Piosenkę Niech żyje bal Maryla Rodowicz zaczęła wykonywać w roku 1984, a jej szalona popularność przyszła jeszcze później, po festiwalu w Opolu w roku 1985.
[7] "Wiem, że świat jest pełen piwnic Josepha Fritzla i że większość pozostanie zamknięta" ( Ciemno , s. 75).
[8] "Żałuję, że nie ma już rtęciowych termometrów, z których moja siostra wylewała skondensowaną ciemność" ( Ciemno , s. 501).
[9] "Dostawałem na drugie śniadanie kanapki z mięsem wielkości odpowiedniej dla zawodnika sumo" ( Ciemno , s. 369). Niejedzący śniadań zawodnicy sumo to ulubiony przykład tych dietetyków, którzy uważają, że lepiej chudnie się, gdy się je śniadania regularnie. Zob. na przykład rozdział piąty "The Sumo Wrestler Myth" w znanej książce Marka Hymana UltraMetabolism .
[10] Niewątpliwie miejscowego pochodzenia, bo psuje się, kiedy jest potrzebne. "Chciałam wysłać wiadomość do redakcji z informacją, kiedy mogą się mnie spodziewać, i w ten sposób przypieczętować swój rychły powrót, ale bezprzewodowe internetowe łącze było martwe. Nic w tym mieście nie działało [...]" ( Ciemno , s. 291).
[11] Wieczór XV "Ostatni naiwni"; w okolicach 27 minuty:

Starszy Pan [Jeremi Przybora] - Przepraszam, babciu. A kiedy to ostatni raz kąpała się babcia w szampanie?

Babcia [Irena Kwiatkowska] - O... w trzydziestym ósmym. A w pięćdziesiątym ósmym w winie "Krakus"... iee... na koszt Estrady.

Pomijam zapożyczenia oczywiste. Przede wszystkim z Haruki Murakamiego, bez których magiczny Wałbrzych straciłby wiele ze swojej magii. Dziwne przejścia, tunele, schody głębokie "jak studnia" przywodzą na pamięć studnię z Kroniki ptaka nakręcacza albo schody z autostrady z 1Q84 . Wałbrzyskie kociary to dalekie krewne rozmawiającego z kotami pana Nakaty z Kafki nad morzem . Z kolei kotojady to podobna kategoria istot, co Czarnomroki z Końca Świata i Hard-boiled Wonderland albo little people z 1Q84 . Ta ostatnia powieść towarzyszyła pisaniu Ciemno, prawie noc bodaj ze szczególną intensywnością.


Szybkonoga Alicja na pewno też czytała O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu , bo biega codziennie dziesięć kilometrów - dokładnie tyle, ile wynosi według Murakamiego standard "poważnego biegania". No i jeszcze uszy! Murakami, wiadomo, ma hyzia na punkcie uszu. Wystarczy przypomnieć osobliwą modelkę uszu z Przygody z owcą . I nawet w fabryce słoni, w której pracuje narrator Tańczącego karła , "sektor wyrobu uszu to najlżejszy odcinek linii produkcyjnej". Alicja podobnie. To zauważy "ucho z okrągłym kolczykiem, który rozciągał płatek ciała, tworząc obsceniczną czarną dziurę". To znów jej własne "lekko odstające uszy przykuwają uwagę rozmówców".

Takie namiętne murakamizowanie nie pozostało jednak bez wpływu na narrację. Miało być poza podziałami na kulturę wysoką i niską, miało być wartko i z suspensem, ale zamiast polskiego Murakamiego wyszła tylko podróbka Edmunda Niziurskiego.
[12] "Znów napełnił kieliszki, łzy mu obeschły"; "[...] poderwał kieliszek i wypił z ponurą determinacją jak Sokrates cykutę" (s. 407). Standardowe kieliszki do wódki mają objętość 25 mililitrów, czasem trochę więcej. Natomiast prawdziwe męskie "setki" pije się ze szklaneczek zwanych niekiedy literatkami. Nazwy tej nie zawdzięczają one bynajmniej pijaństwu literatów. Literatka to po prostu Liter-achtel, uproszczone "ein achtel Liter", czyli 1/8 litra, czyli szklaneczka o objętości 125 mililitrów, co pozwala wygodnie wypić sto gram wódki bez rozlewania (sto gramów piją wyłącznie językoznawcy).

[13] Ale już kilka lat wcześniej, bez tych zaszczytnych nagród, Joanna Bator promieniowała doskonałym samopoczuciem i zaufaniem do swego warsztatu pisarskiego. Jak to zgrabnie ujął w roku 2010 Jerzy Pilch (był kiedyś taki złośliwy felietonista):


"W wywiadzie ogłoszonym w dzisiejszych «Wysokich Obcasach» Joanna Bator nie ukrywa, że jest wielką pisarką. W zasadzie popieram tę taktykę [...]. Gdy jednak pada w wywiadzie (jak się okazuje, nieco nieostrożnie zatytułowanym Odyska ) pytanie o narracyjne walory ostatniej powieści, na które pisarka swobodnie odpowiada: «To rzeczywiście książka o sile słowa. Nie byłoby Odysa bez Homera» - ogarnia mnie pewien popłoch. Przy całym uznaniu uważam, że na porównywanie się z Homerem jest jednak za wcześnie. Rok, dwa bym mimo wszystko poczekał" (Jerzy Pilch, Dziennik , Wielka Litera, Warszawa 2012, zapis z 5 czerwca 2010).


Nb . fraza "nie byłoby Odysa bez Homera" tak się wielkiej pisarce spodobała, że użyła jej również w wywiadzie dla "Tygodnika Powszechnego" (Joanna Bator, Włóczęga jako metoda , tygodnikpowszechny.pl, 26 maja 2010. A tak oto opowiedziała tam główną ideę Chmurdalii , swojej wcześniejszej powieści, która również znalazła się w finale nagrody Nike:


"Uzasadnieniem dla obecności tylu różnych kobiet i kobiecości w «Chmurdalii» jest główna idea tej książki. «Chmurdalia» to rozpasana, zmysłowa, nielinearna, oralna her-storia. Oralność «Chmurdalii» konstruuję na wielu poziomach. Jedzenie przeplata się z mówieniem, przyjemność tekstu z przyjemnością ciała, Dominika uruchamia i wchłania opowieści, wchłania słodycze, którymi karmi ją Ivo, uprawia seks oralny, smakuje i wącha świat. Julia Kristeva uważa, że sfera oralna, tajemnicza kobieca rzeczywistość sprzed symbolicznego (a więc ojcowskiego, fallicznego) porządku języka, to sfera semiotyczna".


Prócz Julii Kristevej i Homera został w tym wywiadzie przywołany również Roland Barthes (a za Barthesem Loyola, Fourier i Sade), Nietzsche, Dante, Baudelaire, Lindqvist i Lévi-Strauss. Tak więc Joanna Bator nie ukrywa również, że jest wielką intelektualistką.


[13a] [Dopisek] Żeby jednak Joanna Bator nie dostała zawrotu głowy od sukcesów, w sześć lat później Ciemno, prawie noc sfilmował Borys Lankosz. Wszystko w tym filmie jest straszne. Nawet scena zdrowego wyzwolonego seksu (ta z pępkiem jak hieroglif) tutaj ma w sobie coś z masochistycznego udręczenia. Nastrój ten udziela się również widowni.

Copyright © 2019 KOMPROMITACJE , Powered by EBENEZER ROJT


Jednak, film nie ukaże się w Święta Bożego Narodzenia. To nie były zapewnienia tylko przypuszczenia, że ów ta produkcja zakończy się tuż przed świętami. No chyba, że jesteście wyznania prawosławnego to jest jeszcze szansa, że 6 stycznia pojawi się bajka o Popku. Jak to mówią nie ma filmu, nie ma śniegu.

Popek - Król Albanii , nie życzy sobie aby hipsterzy i hipsterki czyli banda pół pedałów w skórzanych k*rwa rurkach oglądała poczynania Pawła Raka (tak się naprawdę nazywa Popuś jak ktoś nie wie) na planie filmowym i żeby nie klikała w link filmu "Popusie atakują!" jaki się ukaże wkrótce.

 34 lata później po ogłoszeniu stanu wojennego przez Wojtasa Jaruzela...
Popusie atakują!

Cztery dni trzeba było czekać na następną aktualizację licznika ukończenia przedsięwzięcia z Popkiem, który gra kluczową rolę w kinematografii.

Tak wyglądają początkowe efekty montażu animacji polsko-albańskiej produkcji filmowej!

Zgodnie ze wczorajszą informacją, dział graficzny produkcji filmowej o Królu Albanii który gra główną rolę, dobiegł końca. Trwał długo (4 miesiące) dlatego, że przez dwa miesiące miałem misję pomocnika lakiernika. Teraz nadszedł czas na animację! Jak wszystko pójdzie dobrze to będziecie mieli prezent na święta w postaci wysłanego filmu na yt!

Popusie atakują!
Ukończono 50%/100%

Część graficzna projektu pt. "Popusie atakują!" z bardzo dużym prawdopodobieństwem zakończy się w jutrzejszy piątek!

Popusie atakują!
Ukończono 47%/100%

Tym razem przybyło tyle gifów i obrazków co kot napłakał, tzn. licznik produkcji filmowej o Popku poszedł w górę ale niewiele. 

Popusie atakują!
Ukończono 43%/100%

Król Albanii posiada złote zęby i jest wysoce prawdopodobne, że po śmierci zostaną mu wyrwane i sprzedane w najbliższym jubilerstwie. A teraz do rzeczy, przedstawiam stan licznika ukończenia filmu.

Popusie atakują!
Ukończono 42%/100%

Wiecie dlaczego Popek pajacuje i dostaje pierdolca w swoich klipach, które wrzuca na youtube, na kanał o nazwie KrólAlbaniiTV? Ponieważ nie może się doczekać premiery filmu pt. Popusie atakują! My też z niecierpliwością wyczekujemy polsko-albańskiego superhitu!

Popusie atakują!
Ukończono 38%/100%

MrMancz! Melduje wykonanie zadania! Jeśli pomogłeś ZOSTAW SZLACHETNEGO LIKE I PODAJ DALEJ UDOSTĘPNIAJĄC! ► KLIKAMY W TEN LINK :D

Ekranizacja filmowa o Królu Albanii nie jest jakąś podróbą tak jak i sam Król Albanii nie jest jakimś podrabiańcem, szykuje się prawdziwy albański film! Myślę, że za 2-3 tyg. a może nieco dłużej, część graficzna dobiegnie kresu. Jeśli nic ani nikt nie stanie na przeszkodzie w realizacje projektu.

Popusie atakują!
Ukończono 34%/100%

Nasz główny bohater Paweł Rak aka Popek tak długo czeka na premierę filmu, że aż się zawiesił. Co poradzę na to, że już 3 miechy produkuje się projekt o Królu Albanii.Czuwajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia premiera filmu przyjdzie!

 Popusie atakują!
Ukończono 31%/100%

π zda nad głową pi pi π zda nad głową! Prace nad projektem filmowym o Królu Albanii nabrały szybszego tempa. I kto wie, może będziemy zapieprzać jak Japończycy do roboty.

Popusie atakują!
Ukończono 28%/100%

Jaki wybór takie życie, albo wódka, albo Bóg. Nasz bohater Popuś najwidoczniej wybrał wódkę. Jak się potoczą jego losy? Dowiecie się na przełomie listopada/grudnia. Jeżeli oczywiście nic przez ten czas nie stanie na przeszkodzie.

Popusie atakują!
Ukończono 21%/100%

Jak było pisane we wcześniejszym poście w związku z dużo większą ilością wolnego czasu, produkcja filmowa o Popku zwiększyła swoje obroty. Nadeszło kolejne odświeżenie zegara.

Popusie atakują! Ukończono 18%/100%

Mam dwie dobre wiadomości! Pierwsza taka, że od dzisiaj będę miał o wiele więcej wolnego czasu, na dalsze tworzenie projektu o Królu Albanii. Druga dobra wiadomość: po długiej przerwie od ostatniego wpisu, status ukończenia licznika tejże produkcji poszedł trochę w góre!

Dobre trzy tygodnie minęły od ostatniego odświeżenia licznika produkcji filmowej o Królu Albanii. Tak to jest jak człowiek ma pracę. Wszystko idzie powolutku, niestety. Ale taki stan nie będzie trwać długo. Myślę, że jeszcze kilka tygodni, maksymalnie jakiś miesiąc. I będę miał więcej wolnego czasu.

Niektórzy z was moi widzowie, subskrybenci mogą się zastanawiać dlaczego nie ma kolejnej aktualizacji licznika filmu "Popusie atakują!"? Otóż jest na to jedno wytłumaczenie. Praca niestety. Ale za kilka dni znów będę wolny! Wolny!!!!! Na pocieszenie możecie sobie odsłuchać tą piosenkę :)

Jest druga aktualizacja do produkcji filmowej o Królu Albanii. Na razie idzie powolutku, ponieważ należę tymczasowo do ludzi pracy.

Stary filmik z 2010. Z poprzedniego konta.

Heszke, meszke, keszke! Raz, dwa, trzy i już mamy początkowe rezultaty w projekcie, który być może zapowiada się na hicior youtuba!

Gdy świat pogrążył się w chaosie,a zło królowało,gdy umarła ostatnia nadzieja pojawił się Legendarny Rysio Superman. Czy uda mu się przywrócić świat do dawnego porządku, zobaczcie sami. Fanpejdzik

Koniec! Projekt drugiego odcinka, drugiego sezonu Rysio Superman dobiegł kresu!

W środku nocy klip będzie dostępny na Youtube.

Rysio Superman (II) - Zawody (ODC.2)
Ukończono 100%/100%

Przewidywana premiera filmu - 19.07/20.07.2015!

Rysio Superman (II) - Zawody (ODC.2)
Ukończono 87%/100%

Premiera drugiej odsłony Rysio Superman II zbliża się dużymi krokami i chyba wszystko wskazuje na to, że prace nad tym projektem zostaną ukończone w ten weekend! Oczywiście jeśli nic nie przeszkodzi temu przedsięwzięciu.

Rysio Superman (II) - Zawody (ODC.2)
Ukończono 81%/100%

Najprawdopodobniej za
Gotowe i bardzo zboczone świnki
Jej zboczone Hobby to dawanie dupy
Zruchali fajną dziewczynę w w wysokich obcasach

Report Page