Striptizerka doznaje ekstazy

⚡ KLIKNIJ TUTAJ, ABY UZYSKAĆ WIĘCEJ INFORMACJI 👈🏻👈🏻👈🏻
Striptizerka doznaje ekstazy
Inicjacje i transgresje. Antystrukturalność sztuki XX i XXI wieku w oczach socjologa
Inicjacje i transgresje. Antystrukturalność sztuki XX i XXI wieku w oczach socjologa
Academia.edu no longer supports Internet Explorer.
To browse Academia.edu and the wider internet faster and more securely, please take a few seconds to upgrade your browser .
Enter the email address you signed up with and we'll email you a reset link.
2011, Inicjacje i transgresje. Antystrukturalność sztuki XX i XXI wieku w oczach socjologa
Sztuka XX i XXI wieku w swym wymiarze antystrukturalnym to pole zdobywania wtajemniczeń winne przestrzenie//",nowe światy//",ukryte znaczenia//",głębokie sensy//". To także obszar, w którym dokonuje się przekroczeń konwencji społecznych, wychodzenia poza strukturę, wchodzenia w antystrukturalną liminalność i poszukiwania communitas. Artyści realizują różne praktyki pozbywania sięstarego//" i zdobywanianowego ja//", wchodzą w odmienne stany świadomości, dokonują radykalnych akcji na ciele, bawią się z dziećmi, odkrywają na nowo duchowy aspekt natury, poszukują Wzoru, projektują rytuały, kontaktują się ze śmiercią. Sztuka jest wielkim eksperymentem alchemicznym, dokonuje transmutacji materii, ducha, emocji i - co najważniejsze - jest operacją na ludzkiej tożsamości, wpisując się przy tym w dynamikę społeczeństwa (po)nowoczesnego. Autor pokazuje w tej książce, że kategoria sacrum jest bardzo przydatna w interpretowaniu, rozumieniu i odczuwaniu współczesnych dzieł sztuki.
Sorry, preview is currently unavailable. You can download the paper by clicking the button above.
Georgia Cates Beauty From Pain PL
Home
Georgia Cates Beauty From Pain PL
Tłumaczenie: ma_dzik00 1
1 Laurelyn Prescott
Rzygam już tym samolotem. Cztero i pół godzinny lot z Nashville do Los A...
Tłumaczenie: ma_dzik00 1
1 Laurelyn Prescott
Rzygam już tym samolotem. Cztero i pół godzinny lot z Nashville do Los Angeles minął dobrze. Przerwa w locie była do zniesienia dzięki barowi na lotnisku, ale ostatni etap naszej podróży do Australii staje się z każdą mijającą minutą coraz bardziej nie do zniesienia. Próbuję policzyć ile jeszcze będziemy lecieć do Sydney. Moje wyczerpanie powoduje, że ciężko mi wykonać proste działanie, ale wygląda na to, że zostały jeszcze prawie dwie godziny nim znowu poczuję stały grunt pod nogami. Wzdycham i nakazuję sobie cierpliwość. Już tak daleko zajechałam. Wytrzymam jeszcze dwie godziny. To znaczy, no nie mam w tej chwili innego wyjścia, prawda? Spoglądam na moją najlepszą przyjaciółkę, która śpi na fotelu obok mnie i jestem poirytowana. Addison przespała większość lotu i musiałam sama się sobą zajmować. Zaoferowała mi swoje Valium, ale odmówiłam, pewna, że nie będzie mi potrzebne. Zła decyzja. Przechodzę obok Addison i idę na spacer na korytarz, żeby rozprostować nogi, to pomaga. Kiedy wracam na moje miejsce, decyduję, że czytanie pomoże w zabiciu czasu, więc chwytam mój czytnik ebooków i kontynuuję czytanie mojego sukomansu, który zaczęłam wcześniej. Jestem dopiero na szóstym rozdziale i oczywiście kobieta jest już zakochana w swoim nowym gorącym facecie, ale jest w zaprzeczeniu. Jakie to typowe. Kończę dwunasty rozdział, kiedy pilot ogłasza, że będziemy lądować w Sydney za dziesięć minut. Addison nie rusza się, więc odkładam moją niegrzeczną historyjkę i trącam ją, wiedząc, że wybudzenie jej z lekowej śpiączki zajmie kolejne dziesięć minut. - Obudź się, Addison. Już prawie jesteśmy w Sydney. Wierci się, więc znowu ją trącam.- Addison. Wstawaj. Jesteśmy w Sydney. Musisz zapiąć pasy do lądowania. Podnosi głowę i patrzy na mnie nieskupionym wzrokiem. Prostuje się na fotelu i próbuje dobudzić.- Wow, minęło szybciej niż się spodziewałam. - Domyślam się, skoro byłaś w cholernej śpiączce. To było najdłuższe trzynaście godzin w moim życiu. Nawet nie zmrużyłam oka przez cały lot, bo byłam zbyt zajęta
2
zastanawianiem się czy nie skończymy jako pokarm dla rekinów- to wyszło trochę ostrzej niż zamierzałam. - Cóż, nie ma sensu się męczyć, jeśli można temu zapobiec. Powinnaś była wziąć tabletkę szczęścia i może nie byłabyś teraz taka zrzędliwa.- Nie będzie musiała oferować dwa razy podczas naszej podróży powrotnej za trzy miesiące. Dostałam lekcję. Przypięta do fotela zaciskam oczy, kiedy koła samolotu trą o asfalt. Nasi współtowarzysze podróży wiwatują i klaszczą, gdy jesteśmy już bezpiecznie na ziemi. Nie tylko ja cieszę się, że wysiadam z tego samolotu. Odbieramy nasz trzy miesięczny bagaż i siadamy w terminalu, czekając na nasz ostatni lot. Mamy jeszcze godzinę, więc decyduję się odwiedzić lotniskowy bar.- Pójdę po bardzo potrzebną i zasłużoną dawkę alkoholu. Dzwoni telefon Addison i rozpoznaję dzwonek jej brata. Zanim odbiera, ostrzega mnie.- Wróć za trzydzieści minut albo wyślę po ciebie ochronę.- Nie odpowiadam słowami, ale upewniam się, że widzi gest jaki wykonuję ręką. Bar znajduje się niedaleko naszego terminala i siadam na stołku. - Co mogę pani podać?- Mogę nie rozpoznawać tego, co jest wokół, ale wiem, że jestem w Australii, kiedy słyszę jego akcent. - Chciałabym czegoś z lokalnej gorzelni. Lubię lżejsze smaki. Podaje mi jasne piwo z Sydney. Jest ciemne, ale dobre. Siedzę przy barze i sączę. Barman nie próbuje pytać mnie skąd jestem albo dokąd się wybieram. Wydaje się, że ma około pięćdziesiątki, więc podejrzewam, że przez lata słyszał więcej takich gównianych informacji niż chciał i dlatego nie jest zainteresowany moimi. Mi to pasuje. Kiedy kończę wracam do Addison, która pilnuje naszej ogromnej kupy bagażu.- Ben dzwonił, żeby sprawdzić co z nami? - Taa. Chciał się upewnić czy nasz lot nie ma opóźnienia. Powiedziałam mu, że będziemy koło trzeciej. Powiedział, że zabierze ze sobą kolegę do pomocy przy naszym bagażu. Widzę ile mamy walizek i przysięgam, że wyglądamy jak grupa wędrujących cyganów. Większość należy do Addison, ale mam w tym także swój udział- nie da rady spakować mało rzeczy na trzy miesiące pobytu.- To nie jest zły pomysł. - Jest moim bratem. Wie, że jestem droga w utrzymaniu. 3
Siadam i opieram nogi o walizkę przede mną. - Nie powiedział tego, ale wiem, że jest bardzo podekscytowany spotkaniem z tobą. Jest bardzo podekscytowany spotkaniem ze mną. To duża czerwona flaga. Mam nadzieję, że Addison nie chce bawić się w swatkę. - Nawet nie waż się go zachęcać.- Nie jestem teraz zainteresowana randkami. Wie o tym lepiej niż ktokolwiek. Ten cały australijski wypad jest ucieczką od tego całego gówna, a nie żeby znaleźć kolejną kupę. - Nie spotykał się z wieloma Australijkami mieszkając tu. Mówię tylko, że nie powinnaś być zdziwiona, jeśli będzie czegoś próbował. Och, do diabła, nie. Nawet nie jesteśmy na miejscu, a ona już próbuje nas spiknąć.- To się nie zdarzy, Addison. - Będziesz mieszkała w tym samym mieszkaniu co on przez następne trzy miesiące. Kto wie, co może się wydarzyć? W porządku. Teraz zaczynam się wkurzać, bo czuję się jak w pułapce.- Mogę nie wiedzieć, co się wydarzy, ale wiem, co się nie wydarzy, więc zapomnij. - Dobra, dobra, już o tym nie wspomnę. Ben chce zabrać nas wieczorem na miasto, ale wiem, że nie spałaś wiele. Powiedziałam mu, że możesz nie mieć ochoty. - Może polepszy mi się, jeśli uda mi się zdrzemnąć podczas naszego lotu do Wagga Wagga.
Tym razem to Addison trąca mnie, kiedy nasz samolot przygotowuje się do lądowania.- Laurelyn. Obudź się. W końcu jesteśmy na miejscu. Siadam i przeczesuję moje długie, brązowe włosy. Wyglądam okropnie, kiedy są przyklapnięte i jestem pewna, że tak właśnie wyglądają po mojej drzemce. Spałam nie więcej niż czterdzieści minut, ale czuję się odświeżona- poza moimi ustami. Kombinacja oddechu, piwa i braku higieny jamy ustnej podczas naszej podróży. Nie chcę, żeby brat Addison przy pierwszym spotkaniu ze mną zastanawiał się, z której strony mam twarz.- Potrzebuję gumy. Masz coś? Addison sięga do torebki i podaje mi limonowo zieloną paczkę.- Może być podwójna mięta?
4
Biorę dwie, bo jestem prawie pewna, że będą potrzebne dwie dawki podwójnej mięty, żeby załatwić sprawę. Wychodzimy rękawem powietrznym z naszymi bagażami podręcznymi i widzę dwóch przystojnych facetów stojących w terminalu i obserwujących wysiadających pasażerów. Rozpoznaję Bena, kiedy tylko go widzę. Mogłabym go znaleźć w każdym tłumie, mimo, że nawet nigdy nie widziałam jego zdjęcia. Nie można go przegapić: jest idealną męską wersją Addison. Jego blond włosy są ciemniejsze niż jej ( jej miesięczne randkowanie z fryzjerem pomogło tym fikuśnym pasemkom). Ich oliwkowa skóra mocno kontrastuje z ich jasnymi włosami. Jest olśniewający tak jak jego siostra, ale w męski sposób. Szkoda, że nie jestem zainteresowana randkami, bo jest seksowny. Obejmuje siostrę w pasie i ściska ją podnosząc z podłogi i okręca się z nią kilka razy.Nie mogę uwierzyć, że moja mała siostrzyczka przyjechała z tak daleka, żeby się ze mną zobaczyć.- Stawia ją na nogach i spogląda na mnie.- A ty musisz być Laurelyn. - W rzeczy samej. Addison i ja jesteśmy przyjaciółkami odkąd spotkałyśmy się na pierwszym roku w Vanderbilt, ale moja ścieka zawsze omijała Bena z różnych powodów. Teraz kiedy spotykamy się po czterech latach, nie jestem pewna czy powinnam wyciągnąć rękę czy przytulić go, więc czekam na jego ruch. Wybiera przytulenie.- Dobrze cię poznać, Laurelyn. Słuchałem o tobie od czterech lat, więc czuję jakbym już cię znał. - Mam nadzieję, że moja przyjaciółka nie zrujnowała twojej opinii o mnie. - Nigdy- jego skrzywiony, szeroki uśmiech ukazuje głębokie dołeczki. To nie jest przyjacielski uśmiech miło cię poznać. Już ze mną flirtuje, więc zastanawiam się co mu o mnie powiedziała. Addison odchrząkuje.- Przedstawisz nam swojego przyjaciela? Wibracje jakie odbieram od Bena są niekomfortowe, więc cieszę się, że mogę skupić się na jego koledze. Zac jest wysoki i ma atletyczną budowę. Jego ciemne włosy są krótko obcięte, są dłuższe jedynie na czubku głowy. Długie rzęsy okalają jego prawie czarne oczy. Ma na sobie obcisły t-shirt i widzę tatuaż plemienny wokół jego bicepsu. Jego cały wygląd krzyczy „kłopoty”, a to oznacza jedną rzecz: moja przyjaciółka kochająca niegrzecznych chłopców nie da mu spokoju. Najpierw podaje rękę Addison.- Bardzo miło cię poznać. 5
Och, słaniam się. Nie interesują mnie tacy faceci jak on, ale mogłabym słuchać tego australijskiego akcentu przez cały dzień. Chyba słyszę westchnięcie Addison i wiem, że myśli o tym samym.- Świetnie cię poznać. Kocham twój akcent. Podaje rękę mi, ale jego uwaga nadal jest skupiona na Addison.- Mam nadzieję, że podróż była przyjemna. Podróż tutaj w ogóle nie była przyjemna do cholery, ale to niegrzeczne narzekać komuś, kogo dopiero się poznało. Addison odpowiada, więc nie muszę ani kłamać ani narzekać, bo jest bardzo chętna, by skupiać na sobie uwagę Pana Mrocznego i Przystojnego.To była super podróż. - Czy panie mają ochotę uderzyć dzisiaj wieczorem do klubu? Czuję jakbym mogła w coś uderzyć, ale to nazywa się łóżko. Addison jest wypoczęta po swojej drzemce w samolocie, co znaczy, że jeśli odmówię psującą zabawę, o co nigdy mnie nie oskarżono i nie mam zamiaru tego zmieniać.- Jestem jak króliczek Energizera, gotowa do startu. Wyśpię się po śmierci, nie?
6
2 Jack McLachlan
Siedzę w ciemnym kącie i skanuję pomieszczenie niczym wygłodniały drapieżnik, szukający ofiary. Jeszcze jej nie wybrałem, ale kobieta, która będzie dzieliła ze mną łóżko przez kolejne kilka miesięcy jest teraz w tym pomieszczeniu. Obserwuję śliczną blondynkę podchodzącą do mojego stolika.- Co mogę panu podać?- Hmm. Kelnerka- nie mój normalny typ. Mam typ. Atrakcyjna. Dojrzała. Wytworna. Ta kelnerka jest wystarczająco atrakcyjna, ale jej brak wytworności i dojrzałości widać po wyborze ubrania- biała, malutka koszulka i posiepane jeansowe spodenki. Nie bierze mnie. Plus, moje ostatnie dwie towarzyszki były blondynkami. Tym razem chcę innego smaku, ale żadnych rudych. Chcę brunetkę. Piękną. Przypominam sobie, że nie jestem w Sydney, gdzie mam niekończący się wybór wyrafinowanych kobiet do wyboru. Mam ograniczony wybór w małym miasteczku Wagga Wagga, ale to nie znaczy, że mam godzić się na pierwszą atrakcyjną kobietę, którą widzę. - Poproszę Shiraz. Tym razem jestem przygotowany na dłuższy związek- całe trzy miesiące zamiast zwyczajowych trzech lub czterech tygodni. Czekam z niecierpliwością, żeby zatrzymać kolejną na trochę dłużej i to jest kolejny powód, dla którego muszę podjąć mądrą decyzję. Zaczynam moje przeszukiwanie klubu od pierwszego stolika z przodu. Piękna brunetka siedzi z grupą kobiet. Obserwuję ją przez chwilę, ale decyduję, że jest zbyt przyjacielska względem kobiety, siedzącej obok niej. Lesbijki nie są w moim repertuarze. Przez kolejną godzinę skanuję klub i nic. Jestem zniechęcony. Żadna nie wyróżnia się jako ta jedyna, a ten klub jest jak dotąd najlepszym, jeśli chodzi o spotykanie samotnych kobiet w tym mieście. Może powinienem rozważyć powrót kiedy indziej, kiedy nie ma wieczoru z mikrofonem. Dzisiaj, to miejsce jest pełne upitych studentów. Dzisiejsze poszukiwania zakończyły się porażką, ale przynajmniej karaoke było zabawne. Kończę moje wino, kiedy menadżer klubu wchodzi na scenę i prosi następnego wykonawcę do przodu. Mała grupka ludzi na drugim końcu klubu nominuje kogoś od swoich. 7
Mój widok na tego biednego człowieka zostaje zablokowany przez tłum odurzonych dzieciaków stojących między nami, ale jestem pewien, że to będzie kolejna cudowna katastrofa. Klub wybucha wiwatami i skanduje.- Zrób. To. Zrób. To. Zrób. To.- Młoda kobieta wchodzi na scenę i staje plecami do tłumu, kiedy chwyta gitarę ze stojaka. Zakłada pasek przez głowę i zarzuca swoje długie, brązowe włosy na jedno ramię. Kiedy kończy układanie gitary, siada na stołku na środku sceny. Jest piękna. Jakimś sposobem musiałem ją przeoczyć. Ma na sobie krótką, beżową sukienkę, jeansową kurtkę i brązowe buty kowbojskie. Odsłania uda, kiedy kładzie stopy na poprzecznej belce stołka, ale wkłada sobie sukienkę między nogi, żeby nie robić przedstawienia. Kilka razy dotyka strun pożyczonej gitary, a potem nachyla się do mikrofonu.- Czy wszyscy dobrze się dzisiaj bawią? Jest Amerykanką. Chyba. Jej akcent jest jakiś inny- nie taki jak słyszałem w przeszłości. Tłum wybucha pijanymi wiwatami i słyszę jak mężczyzna krzyczy ponad nim.- Teraz jest jeszcze lepiej, słodka! Uśmiecha się i ustawia mikrofon.- Nie jestem stąd. To moja pierwsza noc w Australii. - Wyjdź ze mną, a sprawię, że poczujesz się jak w domu!- Krzyczy mężczyzna z tyłu sali. Ignoruje grubego, obrzydliwego łajdaka krzyczącego do niej.- Nie wiem jaki rodzaj muzyki lubią Australijczycy, ale ta piosenka jest jedną z moich ulubionych odkąd pamiętamgra kilka akordów.- To „Crash Into Me” Dave Matthews Band. Śpiewa ją wolniej od oryginału, dodając swoją interpretację. Jej głos jest zachrypnięty i seksowny, oczy zamknięte. Przechyla głowę i otwiera oczy, kiedy zaczyna śpiewać refren. Przysięgam, czuję się tak jakby patrzyła prosto w moim kierunku, jakby śpiewała do mnie.Och, i ty rozbijaaasz… się na mnie. A ja przychodzę… do ciebie… w marzeniach chłopca… w marzeniach chłopca. Światła sceny świecą na jej twarz i zdrowy rozsądek mówi mi, że nie może mnie widzieć, siedzącego w ciemnym kącie klubu. To nie znaczy, że przestaję mieć nadzieję. Kończy refren i znowu zamyka oczy. Jej długie nogi wystukują rytm na stołku i staję się ofiarą jej syreniego śpiewu. Omamiła mnie. I pragnę jej. Ona jest tą jedyną.
8
Otwiera oczy i znowu patrzy w moim kierunku.- Och, i ty rozbijaaasz… się na mnie…kochanie… Podwiń jeszcze bardziej swoją spódniczkę… i pokaż mi świat… Podwiń jeszcze bardziej swoją spódniczkę… i pokaż mi swój świat… W marzeniach chłopca… w marzeniach chłopca. Kelnerka wraca do mojego stolika, ale nie patrzę w jej kierunku, kiedy mówi. Nawet na sekundę nie mogę oderwać oczu od pięknej brunetki na scenie.- Czy mogę przynieść panu kolejne Shiraz? Moje plany się zmieniły.- Tak, poproszę. Amerykanka kończy piosenkę, a tłum bije brawa i gwiżdże. Uśmiecha się, gdy zdejmuje gitarę przez głowę i nachyla się do mikrofonu.- Dziękuję. Patrzę jak schodzi ze sceny i wraca do stolika, przy którym siedzi z blondynką i dwoma facetami. Cholera! Może ma chłopaka? Wraca moja kelnerka z winem i stawia kieliszek przede mną.- Przepraszam, znasz tą dziewczynę, która śpiewała przed chwilą? - Nie. Powiedziała, że to jej pierwsza noc w Australii. Wyciągam portfel z wewnętrznej kieszeni mojej marynarki i wyjmuje banknot studolarowy. Przesuwam go po stole w jej kierunku.- A ludzie, którzy z nią siedzą? Widzi pieniądze na stole, podnosi je i chowa w czarnym fartuszku, a potem obraca się w stronę stolika, przy którym siedzi moja dziewczyna.- Blondyn to Ben Donovan, a jego przyjaciel to Zac Kingston. Często tutaj bywają, dwa, trzy razy w tygodniu. Dlaczego ta Amerykanka jest tutaj z tymi kolesiami?- Brzmi na Amerykankę. Wiesz może dlaczego z nimi siedzi? - Ben jest Jankesem. Jego rodzina ma winnicę w Kalifornii, a on studiuje tutaj wino na uniwerku. Pewnie jest kimś, kogo zna z domu. Unoszę do góry drugi studolarowy banknot między palcami.- Widzisz to? Jest twój, jeśli dowiesz się, co tutaj robi i jak długo zostanie w Wagga Wagga. I dowiedz się czy spotyka się z którymś z nich. Uśmiecha się i widzę, że jest zainteresowana moją małą grą.- Wrócę to odebrać za chwilę. Opieram się na krześle i piję Shiraz podczas, gdy kelnerka zajmuje się detektywistyczną robotą. Odwiedzająca Amerykanka nie mogłaby być bardziej idealna na
9
moją kolejną towarzyszkę. Kiedy nasz związek się skończy, będzie na innym kontynencie, co zapewni, że nie wpadną na siebie w przyszłości. Mój pobyt w Wagga Wagga staje się coraz bardziej obiecujący. Kończę lampkę Shiraz, kiedy wraca moja kelnerka.- Ma na imię… Przerywam jej zanim kończy zdanie.- Nie, nie chcę znać jej imienia. Widzę, że to zbija ją z tropu, ale pieniądze to pieniądze.- Siostra Bena jest jej najlepszą przyjaciółką i przyjechały spędzić z nim wakacje. Dzisiaj po raz pierwszy spotkała Bena i Zaca. To dobrze. To znaczy, że nie spotyka się z żadnym z nich. Jeśli ci faceci są studentami programu naukowego o winach na uniwersytecie, to będą na przyjęciu Dobrego Rocznika w piątkowy wieczór. Będą chcieli pokazać swoje wina. Zastanawiam się czy ona będzie tam gościem. Wyciągam kolejny banknot z portfela i pokazuję go Blondie.- To będzie twoje, jeśli dowiesz się jakie mają plany na przyjęcie Dobrego Rocznika na uniwersytecie w piątkowy wieczór. Chcę wiedzieć, czy brunetka tam będzie. Znowu się uśmiecha.- Mogłabym grać w tą grę przez całą noc. Dziesięć minut później wraca z kolejnym Shiraz i informacjami.- Chłopcy będą pokazywać swoje wina na kolacji, a obie dziewczyny będą gośćmi. Przesuwam w jej stronę dobrze zarobiony banknot.- Idealnie. Dziękuję. - To była moja przyjemność. Czy mam panu na bieżąco przynosić Shiraz? - Tak. Spędzam kolejną godzinę na zerkaniu na piękną Amerykankę przez tłum ludzi. Jestem rozczarowany, kiedy ich czwórka wstaje, żeby wyjść, ale widzę idealną okazję na spotkanie twarzą w twarz. Idzie w kierunku toalet. Kieruję się w tym kierunku i czekam, kiedy się wyłoni. Kiedy drzwi do damskiej toalety otwierają się, idę w jej stronę, ale patrzy w swoją torebkę. Próbuje mnie ominąć z prawej strony, więc ruszam się razem z nią.- Przepraszam. Jej akcent jest taki niezwykły i uroczy. Robi krok w lewo, a ja ruszam się z nią jak jej lustrzane odbicie.- Bardzo panią przepraszam. Spójrz na mnie. - Chcesz zatańczyć?- Śmieje się, kiedy podnosi wzrok znad torebki. 10
- Z przyjemnością. Jej uśmiech powiększa się na moją odpowiedź. Patrzymy na siebie i próbuję określić kolor jej oczu, ale nie mogę. W korytarzu jest zbyt ciemno. Miałem rację. Jest tą jedyną. Wydaje się być zażenowana.- Przepraszam. Pytanie kogoś czy chce zatańczyć sformułowaniem z miejsca, z którego pochodzę. No wiesz. Kiedy dwoje ludzi próbuje się minąć tak jak my przed chwilą. - Znam to powiedzenie, ale zawsze można mieć nadzieję.- Przechodzę obok niej, kierując się w stronę męskiej toalety.- Myślę
Lily Carter ma ocohtę na wielkiego fiuta
Seksowna blondi wypina tyłeczek
3D HENTAI