Najebka na maksa

Najebka na maksa




🔞 KLIKNIJ TUTAJ, ABY UZYSKAĆ WIĘCEJ INFORMACJI 👈🏻👈🏻👈🏻

































Najebka na maksa

teksty.org needs to review the security of your connection before proceeding.

Did you know botnets can be used to shutdown popular websites?
Requests from malicious bots can pose as legitimate traffic. Occasionally, you may see this page while the site ensures that the connection is secure.
Performance & security by Cloudflare

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.



Wyświetl: Wszystkie posty 1 dzień 7 dni 2 tygodnie 1 miesiąc 3 miesiące 6 miesięcy 1 rok
Sortuj wg: Autor Data Tytuł
Kierunek: Rosnąco Malejąco





Wolę ćpać samemu Post
15 sierpnia 2015

Ma ktoś podobnie?

Mam wrażenie, że popierdoliło mi się od ciągów na alfie i stałem się zwolennikiem samotnego zażywania substancji psychoaktywnych. Nie mam na myśli ciągów na stimach czy benzo. Ale np. takie samotne wyjście do zwykłego klubu czy wieczornej kawiarni na 4-FMA czy weekend na klonie w ostatnie czasy stał się dla mnie bardziej atrakcyjniejszy niż cała sobota z kumplami plus całodobowa wyjebka na fecie . Do tego ciągłe przegadywanie się, co chwilowe odpalanie papierosów oraz pokazywania kto jest lepszy w jakiej dziedzinie- od rzutu kamieniem do ilości podciągnięć na miejskim drążku czy wygranej w FIFA'10 stało się dla mnie patologiczne.

W towarzystwie wolę pozostać trzeźwy lub po polsku- najebać się opór.

Zaczynam dochodzić do wniosków, że chyba pora na stałe ukryć moje hobby, ale aż po grób pozostać mu wiernym.
Uwaga! Użytkownik nieobgryzampaznokci nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.

Wyświetl profil - nieobgryzampaznokci


Na bank nie jesteś jedyny.
Ja ogólnie jestem typem samotnika. Zawsze wolałem ćpać w samotności. Najlepsze tripy na psychodelikach i przy kazdej innej grupie substancji, przyzylem wlasnie w samotnosci. Testy nowych substancji zanim poczestowalem znajomych również przeprowadziłem sam. Ale przy stymulantach wychodzi ze mnie jednak zwierzę stadne, uwielbiam wtedy dyskutować o ile kompan jest na poziomie... Chodź nie raz szurałem sam i również było zajebiście.
Bardzo dobrze rozumiem co masz na myśli pisząc, że masz dość rywalizacji o byle gówno. To właśnie przeszkadzalo mi najbardziej w pewnych towarzystwach. Zamiast cieszyć się ujebaniem, tą chwilą - szukanie przez frajerów udających samców alfa momentu w którym można "zaistnieć". Dlatego cpalem jedynie w sprawdzonej zajebistej piecio osbowej ekipie w której nawet gdy się wyzywalilismy czy "bilismy" każdy robił to i odbierał w odpowiedni sposób, czyli "dla jaj". Nie było to idiotyczne walczenie o miejsce w stadzie (choć wiem ze to naturalne).

Ostatnio zmieniony 15 sierpnia 2015 przez Dream_Walker , łącznie zmieniany 2 razy.

Istota rzeczy polega na tym, że ludzie mówią, iż to przyjaciele nie pozwalają ci przestać, ale ty przestaniesz, kiedy nadejdzie właściwy czas. Jeśli będziesz upierać się w złym czasie, jedynie się umęczysz i będzie jeszcze gorzej.
Melvin Burgess
Po MXE musiałem zawsze być cały czas z ludźmi, jak byłem sam to pierdolca dostawałem i tarzałem się po łóżku, a mj wolałem palić samemu wieczorkiem w domu.
No ale jak dla mnie to, że nie chce ci się wychodzić wolisz wpierdalać sam na chacie to zły znak i raczej jeszcze bardziej się w to wpierdolisz.
chyba najważniejsze to ćpać tak by wszystko przy tym nam odpowiadało, co to za frajda zarzucać coś w warunkach które nam nie leżą. szkoda fazy przecież. jeśli dla Ciebie atrakcyjniejsze jest ćpanie samemu to ćpaj sam, proste. ;) osobiście nic dziwnego w tym nie widzę. o ile oczywiście zachowuje się przerwy. a nie zaczyna grubo lecieć po bandzie, bo przyznajmy, takie ćpanie w samotności daje więcej okazji do przyjebania więc łatwiej się wpieprzyć w coś.
Sandman czy ja wiem, czy się bardziej wpierdolisz cpajac samemu? Wśród ludzi częściej sie zdaza, zależy od osoby. Ja zacząlem intensywniej choć rzadziej. Preferuje samotnosc odkad zacząlem latac na stimach, wkurwia mnie gadatliwosc u innych i ta zasrana empatia: "no wez prosze wysluchaj mnie", "czemu do mnie tak mówisz ze mam spierdalac :emo: ". Znudzilo mi sie wysluchiwanie historii czyjegos życia po kilka razy, jak i też zjebanych rozkmin. Jak sie bawilem w BK wolalem wziąć wora wypchanego po brzegi, sprzet do walenia, słuchać muzyki tylko takiej jak ja lubie, zająć się czymś i lepiej być nie mogło. Nie trzeba też nikomu sypać/nabijać. Jak zrobiłem sobie porządną sesję to miałem dość na długi czas, walenie na kilku to nie to samo. Może dlatego ze lubię być jedynym właścicielem towcu?
Pomijając te kwestie cpanie z tymi samymi osobami robi się monotonne, ah te rowerowe maratony po lesie na waporyzowanych kanna i MDPV , poznałem fhui ścieżek, odkryłem pare miejsc i nie narzekałem na samotność.
Cpanie ze soba samym tez moze byc monotonne, ale generalnie zgadzam sie z przedmowca. Zwlaszcza, ze najbardziej lubie dysocjanty, ktore maja introwertyczny profil dzialania. Nie licze partnera, z ktorym mieszkam, bo dzialamy juz osmotycznie, rzadko bywa tak, zeby ktores z nas cpalo samo. Czasami milo przytripowac na sajko/wziac opio z kims z forum np. Poza tym tylko my, DOM , las, rzeka.
ludzie w klubach mnie denerwują dlatego tam nie chodzę wole knajpy siedzące albo łono natury nie przeszkadza mi towarzystwo innych ludzi ale czasami mam ochotę pobyć sam
Edycja!
w sumie nie pobyć tylko poćpać

Re: Wolę ćpać samemu Post
13 listopada 2015

Też wolę ćpać samemu. Wszystko zaczęło się od tego jak raz wziąłem dla spróbowania kryształ, tak tylko żeby spróbować. No i się spodobało. Już wcześniej notorycznie paliłem sam mj , no ale trawka to trawka ;p. Nie pomyślałbym, że mógłbym walić twarde w ten sposób, ale szybko się dowiedziałem, że nie tylko jest to dobra opcja, ale nawet lepsza niż ćpanie z kimś.
Podobnie z piciem, mam do niego uraz, bo mój stary alkus chleję sam, i jestem zrażony do picia w samotności, zawsze wydawało mi się to na maksa obrzydliwe (do teraz wydaję), ale mimo to ostatnio potrafię wypić parę piw do monitora.

IMO samemu łatwiej zapanować nad sytuacją, bo sam kontrolujesz kiedy, co, gdzie i jak. W moim przypadku najlepiej widać to na przykładzie alkoholu - co tydzień najebka, mimo tego, że za każdym razem odmawiałem picia. Natrętnym kumplom odmawia się trudniej niż samemu sobie.
Trzeba mnie jebać, bo kochać się nie da.

Re: Wolę ćpać samemu Post
13 listopada 2015

Życie to trip, więc dbaj o set& AMP ;setting.
ENTEOGENY PRAWEM, NIE TOWAREM!
Układ nagrody kurwą jest.

Re: Wolę ćpać samemu Post
13 listopada 2015

Kiedy celem jest brak celu.
Sex, drugs & AMP ; rap - to mój przepis na życie.



Wyświetl: Wszystkie posty 1 dzień 7 dni 2 tygodnie 1 miesiąc 3 miesiące 6 miesięcy 1 rok
Sortuj wg: Autor Data Tytuł
Kierunek: Rosnąco Malejąco






Regulamin Hyperreala
Serwis przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich
Masz problem z działaniem serwisu? Zgłoś to w odpowiednim wątku
REKLAMA: Formularz kontaktowy
Redakcja nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treść reklam




hyperreal.info 1996-2021
Wszelkie teksty udostępniane na forum podlegają licencji Creative
Commons BY 4.0 . Zezwala się na kopiowanie,
dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie opublikowanych tekstów,
pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy: nicka z forum
oraz odnośnika do serwisu hyperreal.info




Jeśli zauważysz jakiś post naruszający regulamin, nie wahaj
się go od razu zgłosić. Kliknij w odpowiednią ikonkę u góry
tego postu, a my zajmiemy się resztą. Nie akceptujemy zachowań,
które obrażają innych.




hyperreal.info to największe polskie repozytorium informacji o substancjach psychoaktywnych. Aby wziąć udział w dyskusji i zobaczyć wszystkie działy, koniecznie rozważ założenie konta .




U nas możesz rozmawiać o wszystkim. Nie mamy tabu. Ważne, abyś przed napisaniem czegokolwiek, zapoznał się z istniejącymi tematami, w czym może pomóc wyszukiwarka , dostępna po zarejestrowaniu się w naszym portalu.




Ze względu na to, że substancje psychoaktywne są w Polsce wciąż nielegalne, lepiej załóż konto z innym nickiem niż na pozostałych portalach. Nie stosuj jednak kont jednorazowych, gdyż nie odzyskasz wtedy hasła.




Po zarejestrowaniu się
masz pełen dostęp do działów i wyszukiwarki, możesz kontaktować
się z innymi członkami społeczności, a poza tym zniknie też
irytujący baner z informacją, którą teraz właśnie czytasz ;-)




Na całym hyperrealu obowiązuje nasz
regulamin .
Nie stosując się do niego, możesz stracić konto.
Spora część forum jest moderowana, w trosce o jakość
dyskusji oraz komfort uczestników portalu.




Jeśli zauważysz jakiś post naruszający regulamin, nie wahaj
się go od razu zgłosić. Kliknij w odpowiednią ikonkę u góry
tego postu, a my zajmiemy się resztą. Nie akceptujemy zachowań,
które obrażają innych.




hyperreal.info to największe polskie repozytorium informacji o substancjach psychoaktywnych. Aby wziąć udział w dyskusji i zobaczyć wszystkie działy, koniecznie rozważ założenie konta .




U nas możesz rozmawiać o wszystkim. Nie mamy tabu. Ważne, abyś przed napisaniem czegokolwiek, zapoznał się z istniejącymi tematami, w czym może pomóc wyszukiwarka , dostępna po zarejestrowaniu się w naszym portalu.




Ze względu na to, że substancje psychoaktywne są w Polsce wciąż nielegalne, lepiej załóż konto z innym nickiem niż na pozostałych portalach. Nie stosuj jednak kont jednorazowych, gdyż nie odzyskasz wtedy hasła.




Po zarejestrowaniu się
masz pełen dostęp do działów i wyszukiwarki, możesz kontaktować
się z innymi członkami społeczności, a poza tym zniknie też
irytujący baner z informacją, którą teraz właśnie czytasz ;-)




Na całym hyperrealu obowiązuje nasz
regulamin .
Nie stosując się do niego, możesz stracić konto.
Spora część forum jest moderowana, w trosce o jakość
dyskusji oraz komfort uczestników portalu.




Jeśli zauważysz jakiś post naruszający regulamin, nie wahaj
się go od razu zgłosić. Kliknij w odpowiednią ikonkę u góry
tego postu, a my zajmiemy się resztą. Nie akceptujemy zachowań,
które obrażają innych.


W połowie ubiegłego wieku na obszarze psychologii podjęto na nowo próbę uchylenia zasłony niewiadomego i rozwikłania misterium śmierci, wykorzystując ponadczasowy i uniwersalny wymiar tego doświadczenia. Przypadkowe odkrycie psychedelicznych właściwości dietyloamidu kwasu lizergowego LSD-25, dokonane w 1943 roku przez Alberta Hofmanna (Hofmann 2009) w laboratorium szwajcarskiej firmy Sandoz, nadało tym poszukiwaniom nową jakość i zainicjowało kolejne programy badawcze.
Cudu nie będzie, bo do niego daleka droga, jednak chciałabym wam przybliżyć temat, który usilnie zgłębiam, poszukując źródła problemów mojego syna. Jako matka, osoba niedoświadczona w sferze zażywania narkotyków, poruszam się w tym świecie tylko i wyłącznie obserwując i wyciągając własne wnioski, nieco po omacku. Do napisania tego tekstu skłoniło mnie pewne wydarzenie, które otworzyło mi oczy na problem braku edukacji i teraz uwaga: wcale nie tylko wśród dzieci, a osób, które te dzieci na co dzień mają za zadanie leczyć.
Osoby, które używają psychodelików, twierdzą, że podczas doświadczenia psychodelicznego ich emocje są zintensyfikowane i mniej ograniczone. Postrzegają je jako narzędzia, które niejako „rozluźnia” sposób działania mózgu i umysłu, pozwalając dotrzeć do niedostępnych na co dzień aspektów świadomości – mówi dr hab. Michał Bola, autor pierwszego badania użytkowników psychodelików w Polsce.
Prawie tona „narkotyku klasy A” została znaleziona na jachcie płynącym z wysp karaibskich do Wielkiej Brytanii. Jej rynkowa wartość została oszacowana na 80 milionów funtów.
Dynamika rynku handlu narkotykami po krótkim spadku w początkowym okresie pandemii COVID-19 szybko dostosowała się do nowych realiów, wynika z opublikowanego w czwartek (24 czerwca) przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) nowego Światowego Raportu o Narkotykach.
Sąd Najwyższy zdepenalizował w poniedziałek rekreacyjne spożycie marihuany przez dorosłych. Za zalegalizowaniem używki głosowało 8 spośród 11 sędziów. SN po raz kolejny zajął się tą sprawą, jako że Kongres nie zdołał przyjąć stosownej ustawy przed 30 kwietnia.



Starego zioma dziś spotkałem, takiego z czasów piłki nożnej i ostrego chlania. Ktoś mógłby powiedzieć, że to czasy teraźniejsze, ale dorzucam do pakietu czasy studenckie.

Gość był nietuzinkowy, potrafił zjebać sędziego, który za szybko rozpoczynał druga połowę meczu, kiedy on przecież jeszcze palił fajeczkę.

Przytoczę dziś pewną historyjkę, którą mi pewnego razu opowiedział. Pamiętam ją do dziś i nadal się zaśmiewam. Musicie wiedzieć, że historyjka jest z drugiej ręki, od ułańskiego zioma, który lubił kolorować. Na to wszystko jeszcze nakłada się moje fantazjowanie, ale wiecie jak jest.

Jest wesele, gdzieś poza Krakowem, zdrowy hektar taki, że aż busa trzeba było wynająć. Historia się zaczyna właśnie w tym busie. Ziom wraca dobrze zrobiony, trochę tam sobie próbował zasypiać, ale jego laska, z jakąś inną laską strasznie się pożarły i darły na siebie, jedna z jednego końca, druga z drugiego końca busa. Już nie pamiętam, czy kumpel chciał spać, czy poczuł się solidarnie do laski, także nie umiem powiedzieć, czy zjebał obie, czy tylko tą z drugiego końca.

Dwóch kolegów tamtej laska tylko na to czekało. Wstali, przecisnęli się bliżej, pięści zacisnęli. Jego laska zobaczyła co się święci, złapała go za ręce i powiedziała, że on się bić nie będzie. W efekcie mieliśmy obrazek, gdzie dwóch gości okłada go po głowie, a w tym czasie jego własna laska mu trzyma ręce i nie może się bronić.

Wisienka była taka, że kierowca busa okazał się znajomym tych dwóch. Zatrzymał busa, tylko zamiast bić brawo, to wziął i ich wyjebał z busa, w sensie zioma i jego obronną laskę.

Wypizd, koniec świata, pijany, morda obita, laska nadająca mu prosto w bolący łeb, że to wszystko oczywiście jego wina. Jeżeli to nie jest mistrzostwo świata, to ja już nie wiem co jest.

Wydzwonili taxi, pozbierała ich z tego zadupia, pojechali do Krakowa. Przebijają Alejami, gdzieś na wysokości Jubilata kumpel nagle wrzeszczy na taksiarza, każe się zatrzymywać.

Wypatrzył tych dwóch gości, szli sobie chodniczkiem obok.

Wypadł z taxy, zostawił w tyle krzyczącą na niego laskę, doskoczył do gości i dostał wpierdol drugi raz.

U mnie we fabryce, kantyna, godzinę temu. Nasze firmowe koryto
prowadzi firma Olimp. Muszę przyznać, że jest ok. Duży wybór i zawsze
mają dobrą rybkę, poza tym ich pracownicy tam też jedzą, co w jakiś
sposób mnie uspokaja. Czekam w kolejce, tacka na prowadnicy, zaraz
dojadę do pierwszego stanowiska, surówek znaczy. Przede mną stoi korpo
szycha, lokalna górna półka. Pani nosi się dumnie, jest garsonka, jest
szpileczka, jest spojrzenie z góry i nie pisałbym o tym wszystkim, gdy by
nie pewien kontrast. Musicie wiedzieć, że to jest ogólnodostępna
kantyna, ludzi z zewnątrz można czasem uświadczyć. Teraz właśnie przy
kolejce snuł się dziadziuś. Przed moment stał w kolejce, potem na chwile
wyszedł, kolejkowa korpo-stonoga wchłonęła jego miejsce i teraz stał
tam zagubiony. Na moje oko to on miał mocne 90, ubrany jak polski
emeryt, znaczy całe ubranie mniej warte, niż guzik przy garsonce
korpopani i liczę też buty. Drobił nóżkami i nie wiedział co robić. To
był moment, kiedy mogłem skorzystać ze swojej nadwagi i przyhamować
napór z tyłu. Zrobiłem mu miejsce i wpuściłem. Nadal był zagubiony,
widać idea żarcia na wagę była mu trochę obca. Gapił się na pojemniki,
przesuwał w kolejce, a talerz miał nadal pusty. Dziadzio delikatnie szturchnął korpo bestie przed sobą, wskazał coś drżącą ręką: - to są ziemniaki? Spojrzenie z góry fizyczne i mentalne, spojrzenie od którego całe czwarte piętro truchleje. - I don't speak polish. Odwróciła się, sprawy nie było.
Ktoś mógłby powiedzieć, że dziadzio był zbyt stary i posypany, żeby
dojrzeć i zrozumieć to spojrzenie zagłady, tą korpo-nieuniknioność.
Uważam inaczej. Dziadzio dobrze to widział, ale ten dziadzio pewnie
widział Tygrysy jadące przez jego wieś, więc miał wyjebane na taką
płotkę. Dziadzio szturchnął korpo bestie po raz drugi. Odwróciła
się gwałtowniej, dwa półmiski z jarzynami zamieniły się w kamień.
Zogniskowała na dziadziusiu, chyba zdziwiona, że ten nie umyka, w zamian
cierpliwie czeka, aż zyska jej pełne skupienie. - Are these potatoes?
Czysta angielszczyzna sypiącego się dziadziusia, zamurowana korpo
bestia, która teraz tylko kiwała głową, to był moment, który zrobił mi
dzień. Cudownie.

Rozpoczyna
się druga połowa szlagierowego spotkania krakowskiej Serie B,
Niegoszowianka Niegoszowice podejmuje Wisłę Rząska. Pierwsza akcja
drugiej połowy kończy się bramką dla gospodarzy i wszyscy czterej kibice
szaleją z zachwytu. Pogoda nie rozpieszcza, słońce świeci mocno,
goście przyjechali gołą jedenastką z kilkoma oldbojami, więc w zasadzie
ten mecz jest już przesądzony, goście z Rząski się zmęczą i zostaną rozstrzelani. Wbrew temu goście wbijają bramkę i już do końca meczu jest
nerwowo.

Gwizdek końcowy, schodzę do szatni, rozglądam się za motkami. Yaszczi i Simin powinni już tu być od co najmniej trzydziestu minut. Dzwonię:

- zajebisty mecz Łełek! Głośno cię dopingowaliśmy!

- no dobra, ale gdzie wy jesteście?

- jak kurwa koło szatni stoicie, jak ja stoję koło szatni?

- czekaj, na jakim wy boisku jesteście?

Początek
zlotu mieliśmy zajebisty. Chłopaki przez pół godziny darli mordy na innym meczu i nawet mnie w jednej drużynie znaleźli i twardo
dopingowali. Przynajmniej im się wyjaśniło czemu ten inny Łełek tak
dziwnie na nich patrzył. Także ten.

Zakopianka, Słowacka Podkowa i sex w Dolinie Pięknej Pani

Z
wyra zwleczone koło 5. Nie ustawiałem budzika, bo i po co, było pewne,
że mnie radość na nadchodzącą przygodę z wyra zwlecze. I psy. Wykarmiłem, przesrałem i zabrałem
się za śniadanie, to poniekąd też delikatna tradycja naszych zlotowych
wojaży, zaczynając od królewskich biesiad u Grubego, na parówkach
podgrzewanych w przeciętym wodnym baniaku u Yaszcziego kończąc.

pierwsze zalewanie: przed zakopianką, 20km zrobione, 20km total

Lubię zakopiankę. Po tylu latach nadal ją lubię, choć już tak nią nie zapierdalam. Wróć, nigdy nią nie zapierdalałem, ale latałem dość szybko. Obecnie jest to relaksacyjne 130, które można trzymać całą trasę i przyspieszać tylko na winklach. Zdrowa prędkość, szybciej niż auta i jednocześnie bez zwartych pośladów w złożeniach. Odpręża mnie to. Już na początku przyjęliśmy, że oesy robimy rozsypani, w tempie dowolnym. Punkty zborne były ustalone, więc można było. Już na wejściu Yaszczu został z tyłu, a Simin wyjebał jak z procy. Ten pierwszy, nieprzyzwyczajony do pagórkowatego terenu, mierzył się ze śniadaniem, które mu podchodziło do gardła, natomiast ten drugi zrobił kilka fajnie profilowanych winkli i poczuł krew. Fajnie to wyglądało na postoju, gdzie jeden szukał klopa, a drugi z ryja bananował. Bez przypałów przefrunęliśmy zakopiankę, potem była Patelnia, wreszcie odbicie w Nowym Targu, by za chwilę przed Jurgowem zalać się przed wjazdem na Słowację.

drugie zalewanie: przed granicą, 92km zrobione, 112km total

Na Słowacji klasyk. Jechać przepisowo i przejechać całą bez tankowania, ewentualnie zostawiając tylko szczynę na poboczu.

Słowacja wita
Początek na pamięć, byłem tu milion razy. Przez Jurgów pod Tatry, chwilę wzdłuż, potem przeskok do Tatrzańskiej Łomnicy, gdzie zwykle jest wciągana Bryndza, dziś natomiast tylko fot. Stąd odbicie na Poprad i po drodze jeszcze jedna focisza z panoramą Tatr. Po drodze mijaliśmy Sport Camp, gdzie biwakowałem paręnaście
Amatorska para nagrywa swoje porno
Leśne fetysze
Mokra cuoa Tiany Lynn zaprasza

Report Page