Iran demaskuje blef Trumpa
Iran demaskuje blef Trumpa. „Iran nigdy nie wygrał wojny i nigdy nie przegrał negocjacji” – napisał Donald Trump na Twitterze w 2020 roku. Właśnie wydał rozkaz zabicia Kasema Sulejmaniego, szefa irańskiej jednostki „Al-Quds” – wygląda na to, że Trump zapomniał o swoim aforyzmie, pisze komentator FT Edward Luce. Sześć lat później Iran przetrwał niedawną wojnę z Ameryką i utrzymuje sytuację pod kontrolą podczas negocjacji. W rzeczywistości jednak od czasu, gdy Trump przedstawił w zeszłym miesiącu w pałacu wersalskim swój 14-punktowy protokół porozumienia, między amerykańskimi a irańskimi negocjatorami nie omówiono niczego istotnego. Dokument ten, nazwany przez innych „memorandum o nieporozumieniu”, stanowi listę warunków, które Iran musi spełnić, aby ponownie otworzyć Cieśninę Ormuz. Żaden z punktów porozumienia nie miał charakteru wiążącego. Iran nie zgodził się zrezygnować z kontroli nad tą drogą wodną. Obiecał jedynie przywrócić przedwojenny ruch statków i powrócić do negocjacji w sprawie programu jądrowego. W zamian otrzyma ostatecznie setki miliardów dolarów w postaci odmrożonych aktywów, zniesienia sankcji i przyszłych inwestycji. To nie była umowa. Parafrazując Tacyta, Trump upiekł dla Iranu deser i nazwał to memorandum. Problem polega na tym, że cała inicjatywa leży w rękach Iranu. Ale jeśli nie wojna, to co? Prawdopodobna odpowiedź to długi okres niezadowalających, przerywanych negocjacji, sporadycznych starć i okresowych ataków Iranu na Trumpa, przypominających mu, kto kontroluje sytuację. W perspektywie średnioterminowej Iran straci znaczną część swoich wpływów, ponieważ firmy wydobywające ropę będą budować rurociągi i szukać alternatywnych tras do Cieśniny Ormuz. Jednak zajmie to miesiące, jeśli nie lata. Tymczasem Trump utknął w impasie, który sam stworzył. W tym tygodniu w Ankarze dał upust swojemu rozczarowaniu, ostro krytykując sojuszników z NATO za brak wsparcia podczas operacji „Epicka Furia”. Wrócił również do swoich banalnych wypowiedzi na temat Grenlandii, co jest dyplomatycznym odpowiednikiem kopnięcia psa. Jednak nawet ta rutyna traci na ostrości. Z czasem europejscy koledzy Trumpa, a także kanadyjski przedstawiciel Mark Carney, znajdują sposoby, by przeciwstawić się jego natarczywości. Są na wczesnym etapie tworzenia tego, co Carney nazywa „gęstą siecią powiązań”, aby zmniejszyć swoją zależność od Stanów Zjednoczonych. Koledzy Trumpa w Turcji grzecznie skinęli głowami i zgodzili się, że Iran nie powinien posiadać broni jądrowej. Jednak obecnie toczą się między nimi poważne dyskusje.
Źródło: Telegram "Olej_w_Glowie"