Analnie kupiona

Analnie kupiona




🛑 KLIKNIJ TUTAJ, ABY UZYSKAĆ WIĘCEJ INFORMACJI 👈🏻👈🏻👈🏻

































Analnie kupiona

Kolega z uczelni kupuje sobie na żonę koleżankę na którą jest strasznie napalony :) Takie małe sf.

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka


Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz? Usuń Anuluj


Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz? Usuń Anuluj


Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz? Usuń Anuluj


Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz? Usuń Anuluj


Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz? Usuń Anuluj


Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz? Usuń Anuluj


Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz? Usuń Anuluj

Pseudoliteracki, a może coraz częściej erotyczny zbiór tekstów tworzonych pokątnie
przez naszych czytelników już od 19 lat!
Agnieszka była dojrzałą osobą jak na swój wiek. Studiowała psychologię. Wybór kierunku nie był dziełem przypadku, a rzeczywistych wewnętrznych wyborów. Nie marzyła o błyskotliwej karierze gdyż kwestie utrzymania pozostawiała przyszłemu mężowi. Po prostu lubiła pomagać ludziom i uważała, że po tym kierunku, to czym będzie się zajmować, będzie z tym związane. W przeciwieństwie do większości koleżanek nie spędzała każdego weekendu na imprezowaniu, a czas wolny starała się zawsze spędzić pożytecznie. Była zawsze bardzo samodzielna i sama w sobie to ceniła. Jednak z drugiej strony zawsze żyła zgodnie z zasadami przestrzeganymi przez jej otocznie od wielu pokoleń i szanowała je. Społeczność miasteczka w którym żyła, pomimo zewnętrznej nowoczesności była bardzo konserwatywna i niektóre panujące w niej obyczaje, gdzie indziej uznawane były za archaiczne.

Tego dnia właśnie, Agnieszka wróciła później niż zwykle. Asystowała przy terapii grupowej osób z różnymi problemami. Zajęcia te nie były obowiązkowe, ale Agnieszka nie przepuściła by tego typu praktyk. Gdy weszła do domu z książkami pod pachą, rodzice już na nią czekali w holu z uśmiechami na ustach. Pozwolili jej ściągnąć buty i kurtkę, i zaprosili do salonu. Dziewczyna wiedziała że święci się coś ważnego. Wszystko odbywało się z miejscową tradycją. Mama usiadła naprzeciwko niej. I powiedziała:

- Córko. Uzgodniliśmy z pewną szacowną rodziną twój ślub z ich synem.
Chwilę trwało zanim dotarło do jej świadomości to co usłyszała. Ale nie miało to znaczenia. Skoro rodzice ustalili to sprawa była już załatwiona i nie było miejsca na żadne dyskusje. Agnieszce pozostawało tylko zapytać.

- Znasz go - odpowiedziała mama. Dziewczyna nie wiedziała, czy to dobrze czy źle, ale i tak jej zdanie było nieistotne. Już wiele wieków temu, przodkowie mieszkańców tego miasteczka, doszli do wniosku, że dziewczyny w jej wieku wybierają źle i że rodzice mają większe doświadczenie w tym względzie. Mama kontynuowała – Zastanawialiśmy się trochę nad tym wyborem, gdyż twój przyszły mąż nie jest może wzorem cnót i zachowania, ale skoro potrafi o siebie zadbać, to będzie też potrafił zadbać o żonę. Mimo że jest w Twoim wieku, to poza studiowaniem, prowadzi już własną firmą. Z sukcesami. A suma jaką za ciebie zaoferował, przekonała nas że mu bardzo zależy - Przy zdaniu o sumie Agnieszka przełknęła ślinę. Czasem nachodziły ją drobne wątpliwości, co do zasad do których musiała się dostosowywać, ale skoro żyli zgodnie z nimi jej rodzice, dziadkowie i ich dziadkowie, jej świadomość nie buntowała się i przyjmowała to co jej narzucono. W jej głowie pojawiła się jedynie ciekawość jej wybranka, choć niezależnie kto by to był, należała już do niego.

- Tak. Oczywiście – odpowiedziała Matka. – Czeka w Twoim pokoju. Przegląda Twoje szuflady i szafy Teraz już nie masz przed nim tajemnic. Zresztą na koniec tygodnia ślub i przeprowadzasz się do niego - Agnieszkę przeszło drżenie na myśl, że ktoś właśnie i to na dodatek jej jakiś znajomy, grzebie w jej rzeczach, ale przyjęła to ze zrozumieniem. Tymczasem matka kontynuowała – To teraz moja droga idź na rozmowę przedślubną, tak żeby wszystko dograć.

Agnieszka znała swoją powinność. Cieszyła się w duchu, że była schludnie ubrana. Miała jasne, obcisłe jeansy podkreślające jej zgrabny tyłek. Biała bluzka którą miała na sobie z trudem opinała pełne piersi. Ogólnie byłą szczupła, ale mimo młodego wieku, jej ciało było krągłe tam gdzie trzeba. Zauważała jak często przyciąga męski wzrok, lecz nie zależało jej na tym. Dlatego nie eksponowała swych warunków. Starała się ubierać schludnie i porządnie. Jednak Trudno był o ukryć jej wszystkie, swoje atuty. Doskonale wiedziała że to ukrywanie, nie będzie dotyczyć przyszłego męża.

Agnieszka weszła po schodach, zapukała do swojego pokoju i weszła do środka. To co zobaczyła zmieszało ją w pierwszym momencie. Na jej łóżku siedział jej dawny kolega z liceum, Marek uśmiechając się od ucha do ucha. Znała go dość dobrze. Parę razy próbował się z do niej zbliżyć ale nie odpowiadał jej jego luźny tryb życia i zawsze miała go za osobę niedojrzałą. Wiedziała o pijatykach jakie urządzał z kolegami i nie do końca respektował zasady panujące w społeczności. Jednak skoro rodzice tak zadecydowali i dał za nią odpowiednią sumę, to jedyne co mogła zrobić to westchnąć.

- Witaj Marku – powiedziała patrząc jak jej kolega zadowolony przegląda jej bieliznę którą powyciągał z szafek. Szczególnie podobały mu się skąpe, koronkowe majteczki. Trzymał ich materiał w miejscu, które przykrywało łono i gładził materiał palcami. Agnieszka zauważyła że szuflady gdzie trzymała kosmetyki, tampony, swoje czasopisma i pamiątki były otwarte. Przygryzła tylko wargę. Czuła że trochę czasu minie, zanim przyzwyczai się do nowej sytuacji.

- No hej – powiedział Marek - Nie mogłem się ciebie doczekać. Nawet nie wiesz jak się cieszę. Będziesz moją żoną. Aż nie mogę uwierzyć.

Agnieszka nie wiedziała co myśleć o tej sytuacji. W pokoju przez chwilę zapanował cisza. W końcu dziewczyna zapytała.

- Ale nie wiem dlaczego akurat mnie wybrałeś? Nie przypominam sobie żebym była dla ciebie miła. A wręcz przeciwnie – mówiła powoli. Jednak on zdawał się nie słuchać. Jego wzrok krążył w okolicach jej bioder, potem wędrował do jej biustu, a w jego oczach widać było narastającą ekscytacje. Agnieszka z trudem opanowywała odruch by się zasłonić. Była ubrana lecz jego spojrzenie zawstydzało ją. W końcu Marek otworzył usta. Agnieszka spodziewała się jakiejś konkretnej odpowiedzi, ale usłyszała tylko:

- Odwróć się tyłem – w tym momencie doszło do jej świadomości, że chyba nie ma co liczyć na poważną rozmowę ze swoim przyszłym mężem. Zresztą czego się mogła spodziewać? Pamiętała jak na domówce znajomej, w końcu dała mu się porwać do tańca. Po chwili jego dłonie zaczęły być wścibskie więc go odepchnęła i nawet dostał po łapach. Ale teraz znała swoją powinność i odwróciła się. Nie musiała widzieć jego twarzy, by wiedzieć gdzie właśnie patrzył i jakim wzrokiem.

- Może jednak porozmawiamy o czymś? – zapytała lekko zniecierpliwionym tonem jednak stała posłusznie tyłkiem do swojego „lubego”.
- Jasne Aguś – powiedział Marek – Ale teraz wolę popatrzyć na twoją dupkę.

Słowo dupkę podniosło ciśnienie Agnieszce. Jak widać Marek już się całkiem oswoił z sytuacją. Dziewczyna rozzłościła się. Dziękowała opatrzności, że Marek musi trzymać łapy do ślubu na wodzy, bo patrzył na jej tyłek tak jakby już w myślach robił z nim wiele różnych rzeczy. To że musiała okazywać posłuszeństwo, nie zmieniało faktu że mogła się zezłościć.
- Zawsze wiedziałam że jesteś dupkiem i się nie pomyliłam – Powiedziała odwracając się – Tyle wystarczy – Siadła z hukiem na łóżku wśród swoich szpargałów wyciągniętych przez Marka.

Kawaler, po wcześniejszych kontaktach, był już do jej złości chyba przyzwyczajony. Jednak teraz sytuacja była inna.
- Nie podskakuj – Powiedział. – Nie martw się o nic. Będę się tobą opiekował – Agnieszce wróciła odrobina nadziei na normalną rozmowę jednak Marek szybko ją zgasił – A szczególnie twoją dupeczką - Po czym patrząc w jej zmarszczone czoło, podał jej obcisłe rajtuzy i streczową koszulkę – Jeszcze przed ślubem mi się to należy - Powiedział.

Agnieszka wiedziała co to znaczyło. Znaczyło to to, że ma się przebrać w coś w czym przyszły mąż, będzie mógł dobrze przyjrzeć się jej figurze przed ślubem. Agnieszka cała czerwona spojrzała na to, co ma w dłoni. Widząc jak Marek na nią teraz patrzy, krępowała się być tu ubrana normalnie. A w tym będzie jak na widelcu. Nawet nie mogła bielizny pod rajtuzy i koszulkę założyć . Na dodatek kawaler z zadowoleniem ślinił się niemal na to, że za chwilę zobaczy ją tylko w tym obcisłym wdzianku. Jednak wiedziała że tego wymaga obyczaj. Szybkim ruchem wyrwała ubranie z dłoni Marka, wstała i pewnym krokiem poszła do łazienki przyległej do jej pokoju. Postanowiła być twarda i pewna siebie.
Jednak gdy już zobaczyła siebie w nowym wdzianku, cała odwaga zniknęła. Rajtuzy dokładanie przylegały do jej ciała, wchodząc między pośladki. Z przodu opinały się na łonie, delikatnie zaznaczając nawet jej rowek w środku. Od góry było jeszcze gorzej. Marek widział co robi wybierając jej rozciągliwą, obcisłą koszulkę. Gdy Agnieszka dostrzegła jak dobrze jej sutki są zaznaczone na cienkiej streczowej tkaninie, zajękła. Na dodatek jej bujne piersi kołysały się, razem z opiętym na niej materiałem, przy każdym poruszeniu. Najgorsze było to że wiedziała, że nie będzie się mogła nawet przed Markiem zasłaniać. Teraz czuła dokładnie że ma on jej „dupeczkę” niemal jak na dłoni. Na chwilę nawet przeraziła się na tą myśl, że tak ma wyjść do Marka. Wstydziła by się tak chodzić w samotności po domu, a co dopiero przed mężczyzną i to w dodatku kolegą. Jednak uzmysłowiła sobie że to jej przyszły mąż i że to jej powinność, a jej ciało to będzie jego własność. W końcu zacisnęła zęby i weszła do pokoju.

Marek właśnie kucał przy szufladzie z jej szpargałami. Trzymał w reku jej tajny pamiętnik i kartkował go z ciekawością. Agnieszka zmarszczyła czoło ale, była to jedyna rzecz jaką mogła w tej sytuacji zrobić.
- I co ciekawego tam znalazłeś? - zapytała z przekąsem – naczytałeś się?

- A właśnie znalazłem ciekawe zdanie o mnie – powiedział z uśmiechem i zaczął czytać na głos – „ Dziś gdy wychodziłam z zajęć i rozmawiałam przed uczelnią z koleżankami, Marek znowu podjechał niedaleko swoją szpanerską furą. Oczywiście z piskiem opon. Co za dupek. Skąd się biorą tacy debile? Ale go zbyłam gdy przechodził obok i z uśmiechem powiedział cześć. Chyba nie był zadowolony jak udałam że nawet go nie zauważyłam patrząc w inną stronę. Jego mina... bezcenna. Jestem z siebie dumna... Dupków trzeba tępić.” - Agnieszka słuchała zgrzytając zębami – no no. Ale złośliwa bestia powiedział z uśmiechem Marek – no to teraz chodź tu ładnie stań przede mną. Charakterek do bani ale może masz inne zalety – Wstał i na dodatek wskazał palcem miejsce przed sobą. Było to perfidne z jego strony, a biorąc pod uwagę strój Agnieszki było to perfidne podwójnie. Dziewczyna chcąc mieć to jak najszybciej za sobą ruszyła do przodu patrząc unikając jego wzroku. Nie było to łatwe. Czuła jak jej piersi dyndają na boki przy każdym kroku, co podobało się bardzo Markowi. Teraz to on aż westchnął. Miał prawo ją teraz obejrzeć do woli, jednak dziewczyna mimowolnie trzymała ręce jak najbliżej ciała.
- Weź te łapki na boki – powiedział Marek wpatrzony w jej biust – no i teraz potrząśnij nimi na boki.

- Nie za dużo byś chciał? - Zapytała Agnieszka. Ale odsunęła ręce nieco od ciała by mógł oglądać jej kształty. Marek Patrzył zapamiętale. W pewnym momencie nie wytrzymał i podniósł dłoń. Agnieszka wystraszona szybko zasłoniła się swoją i zastopowała go.

- Ha! Niedoczekanie. Dopiero po ślubie bratku.

Tym razem Marek nieco się spiął. Jednak po chwili rozluźnił się patrząc na biust Agnieszki, zasłonięty jej dłońmi.

- No ok. maleńka. Nie dotknę – powiedział krzywiąc się. Złapał powoli jej dłoń i odsunął ją od piersi. Agnieszka wiedziała ze nie ma prawa protestować mimo skrępowania – Ale pierwsze co ci każę po ślubie, to je odsłonisz ładnie całe nagie, a ja sobie będę drażnił do woli te suteczki – Agnieszka słuchała z przejęciem - Tak powoli będę je pstrykał, a potem uchwycę czubeczki między palce i będę sobie miętosił i jeszcze będziesz musiała nimi potrząsać przede mną. Twoje cycki to będzie moja ulubiona rozrywka. Jeaaa – odleciał na widok swojej własnej wizji.

- Ale jeszcze nie teraz – odpowiedziała dumnie.

Marek nie przejął się jej odzywką. Kucnął. Teraz miał jej łono przed oczyma –Ale ci materiał wlazł do cipki powiedział zadowolony – Agnieszka skuliła się.

- Tak cię to bawi? – zapytała. Jednak w jej głosie brakowało pewności siebie.

- Tak. I nie kul się tak. Mam prawo pooglądać. – Agnieszka po chwili wahania wyprostowała się. Nie chciała patrzeć w dół, ale wiedziała że Marek analizuje teraz kształt jej cipki przez materiał- Kurcze no – westchnął – nie mogę się doczekać. A teraz odwróć się. Zobaczę czy w dupkę też ci weszło.

- Weszło, weszło. Nie musisz sprawdzać – powiedziała zrezygnowana, ale odwróciła się.

Marek chwile oglądał z wielkim zaciekawieniem.
- Ale będę miał fajną dupeczkę. – powiedział.

Agnieszka stojąc tyłem do Marka powiedziała po chwili.

- No dobrze. Już wyglądałeś dokładnie – Po czym odwróciła się powoli – nawet za dużo wyglądałeś. – dodała i zasłonie się dłońmi.

Marek wstał i uśmiechnął się. Ten uśmiech nie wróżył nic dobrego.

- A jak myślisz? – odburknęła Dziewczyna.
- No już dobrze, dobrze – powiedział Marek, co wywołało ulgę u Agnieszki. Wyglądało na to że to przedślubne oglądanie już się zakończyło. Marek westchnął. Patrzył jeszcze na jej twarz, na jej delikatną skórę na szyi, na ramiona i wyglądało jakby nie mógł przestać - Ty się wstydzisz materiału co ci w tyłek wchodzi. Ale do ślubu to się przygotuj. Pierwsze co sprawdzę to czy jesteś dokładnie wygolona. Ma nie być ani jednego włoska. I w dupce też.
- Jak.. jak to. Że „sprawdzisz”? – głos Agnieszki lekko się załamał

- No normalnie – Marek uśmiechnął się - Rozbiorę cię całkiem do golasa, ustawię cię na czworaka i tak ci będę dupkę sprawdzał. Rozszerzę pośladki i będzie widać. I tak będziesz codzienni sprawdzana – mówił z blaskiem w oczach.
Agnieszka słuchała, a jej myśli w głowie szalały. Dochodziło do jej świadomości, że jej życie bardzo się zmieni. Na szczęście czas się kończył i Marek musiał zostawić swą wybrankę. Po chwili odwrócił się i poszedł w stronę drzwi zostawiając skuloną Agnieszkę.
Wieczorem w końcu gdy Agnieszka doszła do siebie, zeszła do kuchni. Jej mama sprzątała tam po kolacji. Od razu wyczuła, że jej córka chce coś powiedzieć?

- Tak? – zapytała aby – widzę że cos Cię gryzie.

W końcu Agnieszka niepewnym tonem powiedziała.

- Wiesz. Mam wątpliwości czy nasze zasady są słuszne. Marek ... - Dziewczyna szukała słów – on mówi tylko o...

- Nic nie mów – przerwała jej matka odwracając się od talerzy – Tacy są mężczyźni. Ci młodzi najbardziej. Ale ...- tym razem to mama szukała słów - Gdyby te zasady nie obowiązywały, to pewno musiała byś mu dać po prostu w twarz i odejść. A tak to nie musisz. Zresztą ... nie martw się. On może jeszcze o tym nie wiem, ale cię kocha i szaleje za tobą. Zobaczysz. To widać lepiej z zewnątrz, a rodzice nigdy nie chcą skrzywdzić swego dziecka. A z tym co mówiłam to kiedyś zrozumiesz.

Gdy dziewczyna zasypiała godzinę później w swym łóżku zastanawiał się czy naprawdę zrozumie, to co mama chciała jej powiedzieć.

Następnego dnia Agnieszka miała bardzo pracowity dzień na uczelni. W piątek jej grafik z zajęciami był bardzo napięty. W niedzielę miał być jej ślub i nie zdążyła się do tej nowej sytuacji jeszcze przyzwyczaić. Społeczność w której żyła nie uznawała hucznych imprez tego typu. Miało się to odbyć skromnie i szybko. W momencie gdy już było postanowione przez rodziców, nie czekano tygodniami nie dając czasu na to, by pojawiły się problemy mogące zakłócić decyzje. Zresztą na co było czekać? Porozumienie było zawarte, więc pozostawało je tylko sformalizować.

Wieść o zaręczynach Agnieszki szybko rozeszła się po uczelni. Jej koleżanki gratulowały jej na korytarzu i pytały jak się czuje. Jedne mówiły że same nie mogą się doczekać, inne wolały by jeszcze poczekać. Ale wszystkie podchodziły do niej z życzliwością.

Agnieszka właśnie stała przy wejściu do uczelni, rozmawiając ze swoimi dwiema najlepszymi przyjaciółkami gdy podjechał on. Tym razem na motorze. Oczywiście z zahamował z piskiem opon. Agnieszka obserwowała jak zbliża się do niej z uśmiechem. Jej koleżanki poklepały ją po ramieniu i mówiąc, że na nie czas odeszły w swoją stronę.

- Cześć Agusia – powiedział zadowolony z siebie Marek – to już pojutrze kochana.

Dziewczyna zrobiła surowa minę patrząc na motor.
- Ale niestety bratku, tego się pozbędziesz. Zdecydowałeś się na rodzinę to musisz teraz postępować bardziej odpowiedzialnie - Agnieszka dobrze wiedziała że zasady panujące w ich miasteczku dawały w wielu sprawach prawa jemu, ale za to w innych kobiecie. I nie zamierzała z tych praw rezygnować. Mina jaka pojawiła się na twarzy Marka, świadczyła ze trafiła we właściwy punkt. Zagubiony podrapał się po głowie, na której zjeżyły mu się włosy. Patrzył na swój motor, a jego oczy były bardzo nieszczęśliwe.
- Jej no – powiedział – nie będziesz taka.
- Będę! – ucięła Agnieszka - I to szybkie auto też niepotrzebne. Tak jak w innych małżeństwach - przykręciła śrubę – Szybko kupisz nam jakieś rodzinne Kombi - Na twarzy Marka pojawiło się przerażenie – No co? Przecież wiedziałeś. To co masz, to dla kawalerów, a ty już nie będziesz kawalerem. I już ja tego dopilnuję by stało się to szybko – Agnieszka nie bała się artykułować swe oczekiwania. Zresztą nie były one niestworzone. W zasadzie w koło roiło się aż od rodzinnych kombików. Po tym można było poznać stan cywilny prawie każdego mężczyzny w mieście. Kobiety miały prawo domagać się od swych mężczyzn bezpieczeństwa i wygody i jeśli Marek robił by z tym problemy, to otoczenie, łączenie z jego rodziną przywróciło by go do porządku – Przecież wiedziałeś w co się pakujesz – dodała Agnieszka.

- No tak – potwierdził Marek – ale miałem nadzieje że będziesz zołza jak inne i trochę czasu dasz – wycedził.

- Będę taka jak inne – powiedziała podniesionym tonem – Rozważna. A jak się nie podoba to masz jeszcze czas na wycofanie się.
Marek z zdenerwowaną miną wyciągnął fajkę i zapalił. Popatrzył na swój motor i przez ułamek sekundy wyglądało na to, że rozważa jeszcze rezygnację. Ale w tym momencie jego wzrok padł na tyłek odwróconej do niego Agnieszki. Westchnął tylko głęboko. Po chwili uśmiechnął się.
- Jak będzie potrzeba to będę! – powiedziała twardo – ktoś musi być rozsądny. Bo na twój rozsądek to raczej nie liczę.

- No ok Agnieszko – Nagle coś mu przyszło do głowy i uśmiechnął się - A wygoliłaś swoją dupkę już tak jak sobie zażyczyłem?
Agnieszka tylko przełknęła ślinę. Pytanie i bezczelność Marka, mimo że miała już okazję ją poznać, zbiły ja z tropu. I pewno taki był jego cel.

- Nie muszę ci teraz mówić. Dopiero pojutrze będziesz miał prawo wiedzieć – odburknęła zadowolona że pokazała Markowi jego miejsce w tym momencie – W sumie to nawet nie muszę z Tobą teraz gadać. Zresztą mam referat jeszcze do napisania.
Marek ciągle się uśmiechał. Znowu omiótł jej ciało tym wzrokiem.
- No w sumie to mam słabość do zołz. Możesz teraz sobie jeszcze cwaniakować droga... jeszcze koleżanko. A już pojutrze jak będę miał ochotę, to będę cię mógł nawet nagą po smyczy pooprowadzać po moim... naszym domu – Agnieszkę zatkało – Na czworakach – dodał Marek zadowolony z siebie.
Czoło Agnieszki znowu się zmarszczyło. Jednak Marka bawiła ta sytuacja.

- Nie odważysz się – odpowiedziała Agnieszka, ale po chwili opuściła wzrok. Mimo złości wiedziała że będzie miał takie prawo.

- Jak będę chciał – odpowiedział Marek - Ale by ci fajnie cycki dyndały. A potem na wersalkę i sprawdzanie czy dobrze wygolona dupcia zołziątka – Agnieszka zrobiła się cała czerwona. Marek to dostrzegł trochę odpuścił – No spoko. Nie panikuj. Tak ci tylko dokuczam.

Agnieszka odetchnęła z ulgą. Jakoś średnio jej się uśmiechało prowadzenie jej nagiej
Brutalny seks z dobrą przyjaciółmi
Sprośni Niemcy!
Hebanowa ślicznotka bierze wielkiego kutasa

Report Page