...

...

Paweł Buglewicz

Madzia:

Tak swoją drogą pytanie mam. Zrezygnowałeś tylko dlatego, że byłam zła, o to że nie pojechałeś ze mną na Runmagedon?


Bo nie wierzę, że przez tak prostą rzecz odpuściłeś.


Paweł Buglewicz:

Nie... Raczej się po prostu nazbierało. Odechciało mi się takiego czegoś, że ciągle są jakieś kłótnie o byle co, że ciągle, nieważne co zrobię, usłyszę że nie mam uczuć, że Tobie wszystko obojętne. I chyba najbardziej, że nic się nie zmieniało i nie było za bardzo co z tym zrobić. Znaczy zmieniało się, ale chyba na gorsze


Sam runmaggedon to nic. Mnie mało rusza to, czy się na mnie wściekasz, czy nie :) tylko raczej sobie zobaczyłem, że nie zależy mi tak bardzo, żeby wstać rano i zmarnować pół dnia


Madzia:

Nie było mi obojętne. Chciałam, żebyś coś zrozumiał ale widocznie wybrałam zły sposób. Robiłeś wszystko dobrze na swój sposób.


Tylko, że według Twojej teorii i filozofii zamiast rozwiązać problem, dałeś nogę po prostu.


Paweł Buglewicz:

To mniej więcej wiem. Chodzi też o to, co się słyszy


Madzia:

Przecież sam mówiłeś, że czyny są ważniejsze niż słowa.


Paweł Buglewicz:

Jak rozwiązać, skoro do tego trzeba rozmawiać


Madzia:

A chyba po moim zachowaniu nie było aż tak widać, że było mi obojętne wszystko.


A nie rozmawialiśmy? Cały czas przecież. Tylko nie zawsze dobrym rozwiązaniem jest trzymanie swojej strony i zadania i narzucania go innym.


Paweł Buglewicz:

No to co, do tego miałem powtarzane że nie umiem odczytywać


Nie jest mi obojętne, ale będę powtarzać, że jest. Na wszelki wypadek jakby zauważył będę mu to dzień w dzień wbijać do głowy, że mu się wydaje i że faktycznie nic nie czuję.


Nie dla mnie takie kombinacje


Madzia:

Wychodzi na to, że sam straciłeś szybciej cierpliwość niż ja. Mówiłeś, że potrzebujesz czasu, żeby się czegoś nauczyć. Nie pomyślałeś, że inni też potrzebują?


Paweł Buglewicz:

Gdy on będzie cierpliwy, będę mu mówić, że to na nic, że to wszystko na siłę i bez przyszłości.


No i uwierzyłem.


Madzia:

Yhym można i tak. Przecież to nie sekta. Bez przesady. No ale już za późno. Człowiek uczy się na błędach, zarówno cudzych jak i własnych.


Jakoś też mi mówiłeś wiele rzeczy ale ja jestem odporna na takie rzeczy, bo kieruję się uczuciami, nie zawsze rozumem.


To też jest ważne.


Paweł Buglewicz:

Co mówiłem?


Madzia:

Choćby, że nie mam się czego wstydzić itd i w końcu uwierzyłam po jakimś czasie, że nie ma faktycznie - to akurat na plus. Ale były rzeczy, które odpychałam od siebie, tak jak Ty niektóre od siebie samego.


Paweł Buglewicz:

Eee, może bardziej szczegółowo, jeśli Ci się chce?


Madzia:

Nie przypomnę sobie dokładnie słowo w słowo. Ty do mnie, że można nic nie mówić i pokazać, że się kogoś darzy uczuciem, ja do Ciebie że nie itd. Jeden z przykładów. Każdy z nas to odpychał. To mi najbardziej utkwiło w pamięci. A i jeszcze odnoście gór. Wychodzenie po Twojemu i po mojemu. Dobra, bo i tak ta rozmowa prowadzi do nikąd, bo nie chcesz o tym rozmawiać. Przepadło i tak.


Paweł Buglewicz:

No tak, nigdzie nie prowadzi.